Subskrybuj
Absolwentka polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego; publikowała w portalu O.pl oraz „Wielogłosie”.

Ukryty krzyk

Milczenie splata się ze znikaniem. Para ta często bywa postrzegana jako dowód wewnętrznego braku, niemal sterylnego, odstręczającego zimna. Taka też wydaje się główna bohaterka najnowszej książki Jelonek – Luna. <em>Trzeba być cicho</em> to bardziej migawki z życia niż potoczysta opowieść. Urywana opowiastka kobiety, która próbuje wreszcie wydobyć z siebie krzyk, rozeznać się w sobie i swoim małżeństwie.

Historia zatacza koło. Luna z Theo wyprowadzają się z miasta, zamieszkują wraz z Miśką i jej synem starą szkołę, po czym wracają – każdy w inne miejsce: Luna do starego mieszkania, Theo do swojej ojczyzny, a syn Miśki do ojca. Zmienna przestrzeń w książce jest naczyniem na emocje bohaterów, które zdają się dostosowywać do nowych kształtów i wypływać z nich zmienione. To niemalże klasyczny układ powieściowy z punktem kulminacyjnym, który prowadzi do przemiany bohaterów i ich wzajemnych relacji.

Jelonek oparła Trzeba być cichona (zbyt) prostych przeciwieństwach: pełnej życia, bliskiej naturze i cielesności radosnej Michalinie oraz milczącej, wycofanej i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rebecca Solnit. Głos oporu i nadziei