Subskrybuj
Stefan Supranowicz w rozmowie z Jarosławem Pałką, Jawniuny koło Wilna, 17 września 2010 r. W internetowym Archiwum Historii Mówionej można odsłuchać jego opowieści o przedwojennej historii Wileńszczyzny fot. Dominik Czapigo
Dziennikarka, reporterka i ekspertka ds. komunikacji. Publikuje m.in. w „Krytyce Politycznej”, „Tygodniku Powszechnym” oraz Miesięczniku ZNAK

Jak dobrze ganiać z dyktafonem

Historia mówiona pozwala usłyszeć głos osób pozbawionych przywilejów, a dzięki temu stworzyć pełniejszy obraz przeszłości. Po polsku można wreszcie przeczytać najważniejszą książkę o tym sposobie uprawiania historii – ciekawą także dla tych, którzy po prostu lubią słuchać ludzkich opowieści.

Historia jako przedmiot szkolny była dla mnie nieatrakcyjna. Odczuwałam ją jako męczącą i szalenie nudną. Był to zbiór suchych dat, nazwisk i pustych faktów, bez żywych emocji i pełnokrwistych ludzi, z którymi mogłabym współodczuwać. Pewnie dlatego poniechałam jej zdawania na maturze, chociaż już wtedy uważałam się za humanistkę. Dopiero pierwsze polskie wydanie Głosu przeszłości Paula Thompsona i Joanny Bornat, uzupełnione o teksty Lynn Abrams i opublikowane przez Centrum Archiwistyki Społecznej w partnerstwie z Ośrodkiem Karta, uświadomiło mi ostatecznie, dlaczego w dorosłym życiu zaczęłam uganiać się dookoła z dyktafonem.

Pierwszy raz Głos przeszłości ukazał się w 1978 r. w Stanach Zjednoczonych. Okazał się pionierską, przełomową książką o historii mówionej i wszedł do akademickiego interdyscyplinarnego kanonu, z którego korzystają nie tylko historycy, ale też socjologowie, antropolodzy, filozofowie i psychologowie. Przede wszystkim stał się jednak manifestem historii mówionej, z którego od lat czerpią specjaliści, a także realizatorzy lokalnych projektów historycznych z całego świata. Czwarte wydanie tej pracy jest pierwszym polskim i zawiera znaczące uzupełnienia niektórych rozdziałów (np. o opis pokrewnych działań, takich jak oddolne ruchy na rzecz pamięci, tzw. memory movements, narracje dotyczące choroby czy badania nad pamięcią) i zupełnie nowe, m.in. dotyczące teorii i osiągnięć historii mówione.

Dokumentowanie walki o władzę
Thompson i Bornat przekonują, że historia mówiona to narzędzie zmiany. Największą uwagę czytelniczek kierują na jej cele społeczne, a nie na narzędzia, dzięki którym utrwala się relacje o doświadczeniach konkretnych rozmówców. Zauważają coś z pozoru oczywistego, a jednak często bezwiednie odtwarzanego na szkolnych i akademickich lekcjach historii (co tak bardzo mnie do niej zniechęcało): „Do końca XIX stulecia cel historii miał w zasadzie charakter polityczny i polegał na dokumentowaniu walk o władzę. Niewiele uwagi poświęcano życiu zwykłych ludzi czy działaniu gospodarki lub religii w czasach kryzysów takich jak reformacja, angielska wojna domowa czy rewolucja francuska. Czas historyczny mierzono okresami panowania konkretnych władców lub całych dynastii. Nawet badaczy historii lokalnej interesowało zarządzanie gminami i parafiami, a nie – życie codzienne mieszkańców”. Dlaczego tak się działo? Historycy należeli do warstwy rządzącej i zarządzającej, więc niewiele obchodził ich punkt widzenia np. robotników czy doświadczenie kobiet. Jednak nawet gdyby chcieli wtedy napisać odmienną wersję minionych zdarzeń oczami tych grup, zauważają Thompson i Bornat, byłoby to szalenie trudne. Dokumenty, na podstawie których tworzono przez wieki opowieść o dziejach, przechowywali, zachowywali lub niszczyli ludzie o takich samych priorytetach (dokumentowanie walki o władzę). Im bardziej były to więc materiały lokalne, osobiste i nieoficjalne, tym gorzej dla nich i dla szansy zachowania relacji w  nich zawartych. „Sama struktura władzy działała jak wielkie urządzenie rejestrujące – kształtowała przeszłość na własny obraz i podobieństwo”. Zwykli ludzie byli w tych administracyjnych i politycznych dokumentach bytami statystycznymi, pozbawionymi głosu, a zatem i osobistego doświadczenia, a przede wszystkim wpływu na tworzenie opowieści.

Sytuacja zaczęła się zmieniać na początku XX w. Autorzy podkreślają wagę polskich konkursów pamiętnikarskich – najpierw tych przedwojennych, tworzonych przez Floriana Znanieckiego, a po 1945 r. konkursów na pamiętniki organizowanych dwa lub trzy razy w roku przez ogólnopolskie czasopisma, rozgłośnie radiowe i lokalne gazety w dużych miastach. Zainteresowanie nimi było ogromne (łącznie wzięło w nich udział kilkaset tysięcy Polaków). Najlepsze prace publikowano w odcinkach na łamach czasopism albo wydawano zbiorczo w książce. Tematyka konkursów była różna. Najważniejsze, podkreślają Thompson i Bornat, że umożliwiały one wyrażenie siebie, „podjęcie debaty nie tylko nad społeczeństwem przedwojennym i doświadczeniami okupacji nazistowskiej, lecz także nad radykalną transformacją społeczną, do której doszło później pod rządami komunistów”.

###banner###

Każdy może opowiedzieć historię
Margaret Atwood w niedawno wydanej książce O pisaniu stwierdziła: „Każdy ma do opowiedzenia swoją historię, ale nie każdy może ją napisać”. To zdanie autorki Moralnego nieładu świetnie koresponduje z celem historii mówionej, który wielokrotnie podkreślają autorzy Głosu przeszłości. Wydają się odpowiadać Atwood: tak, nie każdy może napisać swoją historię, ale każdy może ją opowiedzieć tak, jak potrafi (nawet jeśli jest to język klasy robotniczej czy urban folklore). W takiej formie powinna zostać wysłuchana i zachowana, bo sprzyja to powstawaniu bardziej realistycznych opisów przeszłości. W procesie ich tworzenia „zeznają” bowiem wtedy również świadkowie z klas podporządkowanych, pozbawionych przywilejów czy nawet ujarzmionych. W dodatku zaktywizowanie ludzi do opowiadania historii swojego życia sprzyja budowie ich poczucia własnej wartości, kształtowaniu tożsamości, poczucia dumy, wpływu oraz istotności własnych przeżyć.

Tutaj pojawia się kwestia napięcia między life story (historią opowiadaną) i life history (historią, która naprawdę się wydarzyła, została doświadczona), znana osobom zajmującym się badaniami narracyjno-biograficznymi na podstawie wywiadów (oraz dziennikarkom!), którą podkreślają również autorzy Głosu przeszłości. Oto bowiem historia mówiona jest praktyczną metodą gromadzenia informacji o przeszłości za pomocą prowadzenia wywiadów, jednak wypowiadana przez badanych treść to tylko jeden z elementów złożonego wydarzenia komunikacyjnego, które wtedy zachodzi. Zadaniem badacza jest nie tylko zwrócenie uwagi na to, jaką formę przybrały słowa i dlaczego padły, ale również próba zrozumienia przyjętych przez rozmówcę podczas wywiadu strategii komunikacyjnych i językowych. Pomocne okazuje się czerpanie z psychologii, językoznawstwa i literaturoznawstwa, antropologii oraz badań feministycznych. „Wszystkie te dziedziny – pisze Lynn Abrams w rozdziale Wkład teorii w historię mówioną – przeobraził zwrot poststrukturalistyczny, w ramach którego obiektywne struktury ukazano jako subiektywne konstrukty, teksty zaczęto postrzegać jako wieloznaczne, a tożsamość jednostkową uznano za przygodny rezultat dialogicznych relacji z innymi ludźmi oraz dyskursów obecnych w społecznym obiegu”. Autorka wskazuje studia nad pamięcią i badania narracyjne jako przykłady teorii, których korzenie tkwią w psychologii poznawczej i psychoanalizie (studia nad pamięcią) oraz w literaturoznawstwie i językoznawstwie (badania narracyjne), ale które stały się „nieodłączną częścią przybornika badaczy historii mówionej”.

Pamięć jest więc czymś zmiennym i refleksyjnym, a prowadzący wywiady muszą umieć zinterpretować również momenty milczenia, wybiórcze przytaczanie wspomnień i omsknięcia pamięci.

W dodatku badacze są dziś zgodni, zauważa Abrams, że nie istnieje coś takiego jak niezapośredniczona relacja – wpływ interakcji obu stron wywiadu na sposób konstruowania opowieści przez rozmówców okazuje się ogromny. Opowieść ta zaś jest kształtowana przez dyskursy obecne w kulturze w czasach, których dotyczą wspomnienia, i w chwili prowadzenia wywiadu. Żeby te opowieści zinterpretować, badacze sięgają po zestaw różnych narzędzi teoretycznych, np. literaturoznawczy model struktury narracyjnej, związany z repertuarem gatunków znanych z literatury i kultury popularnej (m.in. epos i  romans), których „jednostki używają, aby stworzyć spójną tożsamość w ramach świata społecznego”. Abrams przekonuje, że nawet niespójne na pierwszy rzut oka (a raczej ucha) opowieści i wspomnienia, pozbawione chronologii i chaotyczne, można uczynić interpretowalnymi, „jeżeli uzna się narracje ustne za »celowo kształtowane«, a potem wykorzysta odpowiednie modele interpretacji, żeby wydobyć sens opowieści”.

Zajrzeć pod powierzchnię
Szczególnie ciekawy wydaje się rozdział dotyczący pamięci i jaźni, w którym autorzy stwierdzają, że są one nierozerwalnie związane i że bez względu na to, co stanowi główny przedmiot badania, wywiad historyczny zawsze dotyka jaźni innej osoby i  tego, za kogo się uważa. Analizują w nim związki i  podobieństwa wywiadu historycznego do spowiedzi religijnej czy wizyty na kozetce u psychoanalityka. I choć stwierdzają, że niewielu badaczy historii mówionej potrafi uprawiać psychoanalizę, to przyznają, że stała się ona jednym z głównych bodźców do głębszego rozumienia charakteru świadectw ustnych. Przytaczają słowa Michaela Ropera, badacza historii mówionej i jednocześnie historyka psychoanalizy z Wielkiej Brytanii, który postuluje konieczność zajrzenia pod powierzchnię interakcji między osobą prowadzącą wywiad a rozmówcą, aby uchwycić to, co „dla psychoanalityków jest fundamentalną cechą każdego spotkania, a więc nieuświadomione treści, które obie strony wnoszą do tej relacji”. Autorzy zgadzają się, że inspiracje psychoanalityczne mogą zwiększyć wrażliwość na niuanse pamięci i komunikacji, jednak ich zdaniem nie dostarczą „klucza do ukrytej komnaty”. W tym rozdziale sporo uwagi poświęcają też wspomnieniom traumatycznych doświadczeń (m.in. objawom stresu pourazowego) oraz temu, jak powinni się z nimi obchodzić badacze: „W takich przypadkach najlepsze rozwiązanie dla badaczy polega na wskazaniu rozmówcom, gdzie mogą znaleźć pomoc profesjonalnego terapeuty. Istnieją pewne znaki ostrzegawcze, których należy wypatrywać, takie jak ogólna niespójność wypowiedzi, długie momenty milczenia, powtarzanie tej samej opowieści o szoku i przerażeniu, wybuchy gniewu lub płaczu”. Opowiadanie o wydarzeniach wykraczających poza zakres normalnego ludzkiego doświadczenia, mówią Thompson i Bornat, nie zawsze okazuje się łatwe i możliwe – wielu doświadczonych przez ludobójstwo, przemoc seksualną albo instytucjonalną czuje się upokorzonych, mają też problem ze znalezieniem odpowiednich słów, języka, który pozwalałby opisać to, co się wydarzyło. Dlatego tak ważna jest wrażliwość osoby prowadzącej wywiad na to, co ktoś chce przekazać i w jaki sposób chce to zrobić. Autorzy mówią, że nie można od siebie oddzielać „emocjonalnego” i „faktualnego” aspektu wywiadu. Obszernie cytują przy tym Doriego Lauba, psychiatrę, ocalałego i współzałożyciela Holocaust Survivors’ Film Project (badał osoby, które przeżyły czystki etniczne w Bośni i innych krajach, gdzie doszło do ludobójstwa): „Ocalali często skupiają się na opisywaniu wydarzeń historycznych i właśnie w tej chwili prowadzący wywiad mogą powiedzieć: »Tak, tak właśnie było, ale o tym można przeczytać w podręcznikach do historii. Za to tylko ty możesz nam opowiedzieć o swoich doświadczeniach«”.

*

Tym, co kazało mi się uganiać dookoła z dyktafonem, wybrać pracę dziennikarki, był głód autentycznych opowieści ludzi (nie dostałam ich w szkole na lekcjach historii, a przecież powinnam), pełnych ciekawostek, emocji, a przede wszystkim osobistego doświadczenia wpisanego w dzieje państwa, kontynentu i globu. Był to też głód prawdziwych spotkań i tej nieokreślonej energii, pewnej nowej rzeczywistości, którą potrafią wytworzyć. Głos przeszłości Paula Thompsona i Joanny Bornat przypomina, jak ważne jest pozwolenie ludziom na opowiadanie historii własnymi słowami, włączenie ich w oficjalny obieg i główny nurt. Autorzy w ciekawy sposób pokazują rozwój różnych form historii mówionej na całym świecie i boom pamięciowy, który się wydarzył. Nie uciekają od dyskusyjnych zagadnień dotyczących natury pamięci, jej subiektywności, niedoskonałości i metod rewidowania tego, co się słyszy. Choć w wielu miejscach książki czuć jej akademicki charakter, to równocześnie liczne odwołania do innych prac z zakresu historii, filozofii, psychologii, literatury, reportażu i fotografii stają się inspirujące i pobudzają wyobraźnię. A to przecież wyobraźnia pomaga zrozumieć świat „innego”.

—

Paul Thompson oraz Joanna Bornat

Głos przeszłości. Wprowadzenie do historii mówionej

Centrum Archiwistyki Społecznej, Warszawa 2021, s. 708

Artykuł pojawił się w numerze: Neuronauka i neurobzdury