Subskrybuj
Fotografia z książki I Am Warning You fot. dzięki uprzejmości wydawcy
Fotografia z książki I Am Warning You fot. dzięki uprzejmości wydawcy
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Ostrzeżenie

W <i>I Am Warning You</i> Rafał Milach porusza bardzo trudny, a jednocześnie aktualny problem: murów wznoszonych na granicach dawniej i w obecnych czasach. To najbardziej konceptualna z książek fotograficznych jego autorstwa.

Rafał Milach przykłada szczególną wagę do fizycznego wymiaru publikacji. Jakby za każdym razem chciał podkreślić, że ważny jest nie tylko fotograficzny obraz, ale też forma jego prezentacji. Stosował już, jak w opublikowanych w 2011 r. 7 pokojach, twarde oprawy, przypominające dawne sposoby wydawania książek, jak również surowe tekturowe okładki, które, jak w przypadku ogłoszonych drukiem w 2012 r. 29 uwag o fotografii, Islandii i nie tylko, dodatkowo nie były przytwierdzone do grzbietu, lecz jedynie „spięte” za pomocą gumki recepturki. Z kolei Prawie każda róża na barierkach przy Sejmie z 2017 r. przybrała formę książki harmonijki, w której poszczególne zdjęcia przedstawiają białe róże wetknięte w barierki przed Sejmem RP. Książka „rozwija się”, przypominając o szeregu kwiatów ułożonych w stalowej konstrukcji, które stały się jednym z ikonicznych obrazów ówczesnych manifestacji. Natomiast Strajk ze zdjęciami z protestów, które rozpoczęły się w Polsce 22 października 2020 r., został wydany niemalże broszurowo, z miękką okładką, jakby autor chciał podkreślić interwencyjny, a także dokumentacyjny charakter tej publikacji. Za każdym razem też Milach eksperymentował z samymi fotograficznymi obrazami, z ich układem, formą prezentacji. Przycinał je, czasami w nieoczywisty sposób kadrował lub wprowadzał do nich różne plastyczne elementy.

Szczególny format ma także I Am Warning You zaprojektowana przez Anię Nałęcką-Milach. Tym razem jest to book-quadtych. W ten sposób określa się zazwyczaj serię czterech obrazów, które są ze sobą w jakiś sposób powiązane: wspólną historią, tematem, ale też formą. W przypadku książki Milacha są to cztery publikacje zamknięte w jednym kartonowym pudle.

Dlaczego forma?

Narzuca się pytanie: dlaczego przywiązywać tak dużą wagę do fizycznego wymiaru publikacji fotograficznej? O tym aspekcie pisze się rzadko lub tylko na marginesie, skupiając się na tym, co znalazło się na samych fotografiach. Tymczasem książki Milacha przypominają, że zdjęcia mają swój fizyczny wymiar, co w dobie dominacji zapisu cyfrowego jest ważne. Sposób ich prezentacji wpływa na odbiór fotografii oraz wzmacnia ich wymowę lub przydaje im dodatkowych znaczeń. Odbiera im także ulotność – nie są tylko kolejnym obrazem zobaczonym przez chwilę na ekranie telefonu czy komputera. Same książki fotograficzne stają się zaś odrębnymi dziełami, często wydawanymi w limitowanym nakładzie.

Forma I Am Warning You koresponduje z tematyką, której książka jest poświęcona. Trzy jej części – odrębne publikacje – dotyczą murów: berlińskiego, który w latach 1961–1989 dzielił miasto, tego wzniesionego podczas kryzysu migracyjnego w 2015 r. na granicy węgiersko-serbsko-chorwackiej oraz tego na granicy meksykańsko-amerykańskiej. Umocnienia te powstały w różnych okresach, łączy je jednak wiele. Nie tylko miały ograniczać przepływ ludzi przez granicę, ale też odgrywały ogromną rolę symboliczną i propagandową. Wyraziście oddzielały obywateli kapitalistycznego Zachodu od tych, którzy są niepożądani, obcy: od nielegalnych imigrantów z Meksyku i innych państw Ameryki Środkowej i Południowej, uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Służyły umacnianiu władzy i jej konsolidacji.

Mur berliński dał rządzącym NRD narzędzie nacisku na RFN i państwa zachodnie, ale też umożliwił większą kontrolę własnego społeczeństwa. Dla Viktora Orbána mur graniczny stał się ważnym elementem w polityce wewnętrznej. Służył budowaniu poparcia dla Fideszu, a w połączeniu z drakońskim prawem kryminalizującym pomoc uchodźcom na Węgrzech ograniczył migrację bałkańskim szlakiem do Europy. Umocnienia na granicy meksykańsko-amerykańskiej zbudowano częściowo w latach 90. ubiegłego stulecia za prezydentury George’a Busha seniora – powstało wtedy 14 mil między San Diego a Tijuaną. Co istotne: nie nazywano ich murem, lecz ogrodzeniem. Potem wybudowano kolejne fragmenty, ale mur nie stał się kluczowym tematem debaty politycznej. Sytuacja zmieniła się w 2016 r., kiedy to jego wzniesienie stało się jedną z najważniejszych obietnic w kampanii wyborczej Donalda Trumpa i służyło konsolidacji jego zwolenników. A po zdobyciu przez niego prezydentury zorganizowano konkurs na jego projekt. Zbudowano 455 mil, dalsze prace zostały wstrzymane przez prezydenta Joe Bidena.

###banner###

Jest wreszcie czwarta część I Am Warning You, czyli zbiór esejów Michaela Deara, Antje Rávici Strubel i Ziemowita Szczerka, poświęconych propagandowym i kontrolnym funkcjom murów oraz społecznym skutkom ich powstania dla mieszkańców, życiu w ich cieniu i pamięci o wydarzeniach związanych z tymi zaporami. To one uzupełniają wizualne obrazy i wprowadzają do publikacji dodatkowe konteksty. Jednak to odbiorca decyduje – na co pozwala mu szczególna forma książki fotograficznej – w jakiej kolejności ułoży się zaproponowana przez Milacha opowieść, a „otwartość” tej publikacji tworzy możliwość dodania opowieści o kolejnych murach.

Gdy muru już nie ma

Historia każdego z murów jest inna. We wszystkich przypadkach mamy także do czynienia z odmiennym materiałem fotograficznym. Część poświęconą Berlinowi zatytułowano Death strip. Pokazuje ona życie po życiu muru. Milach sfotografował miejsca po dawnym pasie śmierci, po umocnieniach i pustych niegdyś przestrzeniach, które utrudniały przedostanie się obywatelom NRD na zachodnią stronę – podawane są różne liczby ofiar: od 140 do ponad 200 osób. Czasami na zdjęciach widnieją fragmenty dziś już szczątkowo zachowanego muru i dawne wieżyczki strażnicze. Są też miejsca, w których na próżno szukać śladów dawnego podziału, jak Brama Brandenburska i jej okolice. Inne wreszcie pokazują, jak pozostałości po dawnym podziale nikną, zarastają, są pochłaniane przez codzienne życie czy też przez naturę. Giną, co nie oznacza, że wraz z nimi łatwo odchodzi w zapomnienie dawny podział miasta i całego kraju. Muru fizycznie już nie ma, ale nadal istnieje podział na wschodnie i zachodnie Niemcy. Można go dostrzec w poziomie zamożności, bezrobocia, stosunku do imigrantów, poparciu dla nacjonalizmów czy ocenie powojennej historii.

Milach pyta przede wszystkim o pamięć o murze berlińskim. Pokazuje jej nieoczywisty wymiar. Zdjęciom fragmentów miasta towarzyszą dodatkowo wklejone fotografie szczątków muru, które można nabyć; od niewielkich, kosztujących 5 czy 5,85 euro, po znacznie większe – trzy duże płyty można nabyć za 7,2 tys., a z zachowanymi napisami za 45 tys. euro. O wartości tych resztek decyduje nie tylko stan zachowania, lecz również ślady zapisanych na betonie historii – fragmenty malunków czy napisy, zarówno oficjalne, jak i pozostawione przez zwykłych obywateli. Mur berliński do dziś jest symbolem podziału świata i działań totalitarnych i autorytarnych reżimów, a jednocześnie ślady po nim zostały podporządkowane rynkowej logice.

Z kolei murowi na granicy węgiersko-serbsko-chorwackiej poświęcono I Am Warning You – część zatytułowaną tak samo jak cała publikacja. Milach na zdjęciach zderza wyobrażenia o nim, stworzone m.in. przez propagandowy przekaz Viktora Orbána, z tamtejszą rzeczywistością. W niektórych miejscach powstał wysoki metrowy płot owinięty drutem kolczastym z wieżyczkami strażniczymi, w niektórych zaś to zaledwie kilka zwojów drutu. W innych mur po prostu zanika. Na zdjęciach można zobaczyć zasieki dzielące leśne ostępy i uprawne pola, ale też wysokie płoty z całą dodatkową infrastrukturą oraz sprzęty, jak drony, służące monitoringowi granicy. Autor sfotografował żołnierzy i zwierzęta, dla których umocnienia bywają pułapką, zwłaszcza gdy przebiegają przez rezerwaty i parki narodowe. Jednak jest też inny, nie mniej istotny wymiar tego muru – jak się okazuje, jego wzniesienie przekonało część obywateli Węgier o skuteczności polityki Fideszu oraz umocniło ich w antyimigranckich przekonaniach.

Trzecia część dotyczy muru na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Punktem wyjścia Milach uczynił konkurs na jego projekt. W #13767 Milach zreprodukował wszystkie strony rządowego raportu na jego temat, w tym studia nad prototypami muru. Uzupełnił je o zdjęcia, które pozwalają odtworzyć to, jak miał wyglądać ten mur. Są tu fotografie przedstawiające istniejące już umocowania, materiały, jakie są wykorzystywane do budowy takich murów, miejsca, w których miał powstać. Są wreszcie zdjęcia osób, które żyją w cieniu granicy. Idea Donalda Trumpa staje się niemalże fizycznie namacalna.

Zakamuflowane problemy

Zdjęcia do publikacji powstały w 2019 r. i można ją uznać za kolejny przykład fotograficznego projektu – metody pracy, którą przyjęło obecnie wielu fotografów oraz fotograficzek. Jednocześnie jest ona częścią większej całości. Milach w całej swojej twórczości zdaje się celowo „amputować” wszystko, co ujednoznaczniałoby przekaz jego prac. Nie pokazuje polityków, oficjalnych spotkań etc. Skupia się na tym, jak decyzje podejmowane przez rządzących wpływają na konkretne miejsca i związanych z nimi ludźmi. I Am Warning You łączy też z wcześniejszymi publikacjami przyglądanie się mechanizmom propagandy. Wcześniej artysta zajmował się przede wszystkim byłym ZSRR. Tym razem wykroczył poza ten obszar, bo jak mówił w rozmowie z Emilią Dłużewską dla „Gazety Wyborczej”, zachodnie demokracje także mają problemy. „Może inaczej się one manifestują, są bardziej zakamuflowane, ale zagrożenie autorytaryzmem, propagandą czy manipulacją jest uniwersalne”. Wydanie I Am Warning You zbiegło się z wydarzeniami na polsko-białoruskiej granicy. Dziś budujemy na niej własny mur. Milach ostrzega przed następstwami takich działań. Nie tylko społeczeństwo, lecz każdego z nas jako jednostkę.


Rafał Milach I Am Warning You GOST Books, Londyn 2021, s. 312

Artykuł pojawił się w numerze: Co nam dają algorytmy?