Paryż, rok 1916. Trafiają na siebie w szkole. Młodą Simone de Beauvoir przyciągają jej witalność, żywiołowość i dezynwoltura, które nie przystoją w surowym, zhierarchizowanym środowisku ówczesnej katolickiej burżuazji. Ich przyjaźń staje się coraz bardziej intensywna, rywalizują, mówią o sobie: nierozłączne. Simone po wakacjach oddalenia powie: „Zrozumiałam, ku swemu zdumieniu i radości, że pustka w moim sercu, gorzki smak mych dni miały tylko jedną przyczynę” – jej nieobecność.
Jednak pierwsze uniesienia serca i podziw Simone dla Zazy stopniowo ustępują. Im dłużej jej towarzyszy, tym bardziej wzrok się wyostrza: na obrazie można dostrzec pęknięcia. Bezpośredniość i żarliwość Zazy są bowiem stopniowo tłamszone przez ortodoksyjne środowisko, nad którym krąży widmo powinności. Aranżacje małżeństw, ściśle określone życie pod…