Subskrybuj
00-letnia ilustrowana Biblia przechowywana w kościele Arbatu Ensessa niedaleko Lalibeli w Etiopii fot. Neil McAllister/Alamy/BE&W
Prof. dr hab., wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, współtwórca tamtejszej Pracowni Pytań Granicznych, zajmuje się kwestiami granicznymi filozofii, teologii, religioznawstwa, teorii społecznej i dyskursu publicznego

Między historią a zmyśleniem

Trwający dwa wieki spór o kluczową dla chrześcijaństwa kwestię rozumienia zmartwychwstania Jezusa i jego religijnych oraz systemowo-instytucjonalnych konsekwencji jest tylko w niewielkim stopniu obecny w świadomości tzw. zwykłych chrześcijan.

A w Polsce nie tylko nie jest obecny w świadomości ogromnej większości katolików, ale, co może się wydać dziwne, także większości absolwentów teologii: katechetów duchownych i świeckich. Przyczyną jest praktyczna nieobecność tego sporu w szkolnym nauczaniu religii i jego bardzo uproszczona i schematyczna obecność podczas magisterskich kursów teologii na wydziałach teologicznych. To zamknięte koło: na studia teologiczne przychodzą osoby, które w szkole nic nie słyszały ani o tym sporze, ani np. o pracy egzegetów z nurtu historyczno-krytycznego, których zasługą jest wydobycie i naświetlenie problemów związanych z odczytaniem nowotestamentowego przekazu o zmartwychwstaniu Jezusa. Ich wykładowcy zaś nie są w stanie uzupełnić tego braku.

Mogę się tu odwołać do własnego doświadczenia. Studenci drugiego roku teologii, którym kiedyś wykładałem teologię fundamentalną, przyjmowali mój wykład jako dziwną wiedzę, którą trzeba odtworzyć na egzaminie, lecz nie wierzyli temu, co mówiłem. Trwali przy „katechetycznych” wyobrażeniach dosłowności przekazu nowotestamentowego o zmartwychwstaniu. Nie byłem wprawdzie jedynym, który pokazywał czy obecnie pokazuje studentom perspektywę historyczno-krytyczną, ale kiedy słucham dzisiaj absolwentów wydziałów teologicznych, mam coraz silniejsze wrażenie, że także w nauczaniu akademickim nastąpił w tej dziedzinie regres. Coraz więcej dydaktyków teologii w naświetlaniu spraw związanych z egzegezą historyczno-krytyczną, i tym samym z rozumieniem w jej świetle przekazu nowotestamentowego, zachowuje rosnący sceptycyzm i ostrożność. Tak jest z pewnością w Polsce, jednak nie jesteśmy tu przypadkiem egzotycznym ani odosobnionym. To problem szerszy. Wystarczy spojrzeć na nazwisko, które kończy podtytuł recenzowanej książki. Uchodzący za wybitnego teologa Joseph Ratzinger / Benedykt XVI zrobił wiele, by zasiać wątpliwości co do potrzeby korzystania z egzegezy historyczno-krytycznej w stosunku do historii Jezusa i przekazu o zmartwychwstaniu. Do tego problemu wrócę w dalszej części tekstu.

Mówię o tym, bo taka sytuacja, znana doskonale Eligiuszowi Piotrowskiemu, czemu w książce wielokrotnie daje wyraz, sprawia, że jego praca jest ogromną szansą na wypełnienie wspomnianej luki w świadomości nauczanych na poziomie szkolnym i na poziomie akademickim. Oraz jak wspomniałem, niestety, także w świadomości wielu nauczających na obu poziomach.

Jest tak z wielu względów. Po pierwsze, dlatego że konstrukcja książki czyni z niej kompendium wiedzy na temat źródeł, historycznych losów i bardzo, by nie powiedzieć: skrajnie, zróżnicowanych interpretacji wiary w zmartwychwstanie Jezusa, a także na temat możliwości rekonstrukcji wydarzeń po ukrzyżowaniu i ich skomplikowanych skutków. O tych komplikacjach więcej niżej. Po drugie, dlatego że przejście z autorem zaproponowanej przez niego drogi jest cenne zarówno poznawczo, jak i „integracyjnie”. Tak skonstruowana książka nie jest mianowicie prostym zbiorem rozsypanych klocków, przedstawianych każdy z osobna i opatrzonych ostrożnym wyrażeniem autorskiego poglądu na zgromadzony materiał, jak to się dzieje w wielu standardowych pracach naukowych, w tym teologicznych. To droga, w której autor towarzyszy nam żywo i krytycznie, nie ukrywając swoich poglądów, ale też ich nie narzucając.

Decyduje doświadczenie

W książce znajdujemy obszerny Wstęp – zarysowujący proponowaną w niej wspólną drogę autora i czytelników. Pod jego koniec pojawia się następująca deklaracja: „Czy w Kościele jest przestrzeń na debatę o zmartwychwstaniu? Tak postawione pytanie wydaje się mieć charakter retoryczny, choć wcale takie nie jest. Niniejsza publikacja stanowi próbę stworzenia przestrzeni dla pogłębionego namysłu nad zmartwychwstaniem Jezusa, a pośrednio nad oczekiwanym zmartwychwstaniem każdego chrześcijanina” (s. 24). Przytaczam te słowa, ponieważ książka Piotrowskiego, jakkolwiek bardzo krytyczna wobec tradycyjnej teologii, a zwłaszcza tradycyjnej i uparcie, acz często niestety w sposób nie dość przemyślany, „ortodoksyjnej” teologii polskiej, stanowi wyraz troski o szersze i pogłębione zrozumienie kluczowej dla chrześcijaństwa kwestii.

Następnie pojawiają się trzy rozdziały wprowadzające. Pierwszy pokazuje wielowymiarowo nowotestamentowy przekaz o zmartwychwstaniu Jezusa. Znajdujemy tu syntetyczne spojrzenie na obszerniejsze teksty odnoszące się do zmartwychwstania. Kiedy czyta się je w takim zestawieniu, trudno nie dostrzec faktograficznych, narracyjnych, chronologicznych i teologicznych rozbieżności między nimi. Zobaczą to także osoby nieprzygotowane egzegetycznie. W zasadzie powinno to już od dawna być widoczne dla każdego choć trochę uważnego czytelnika Nowego Testamentu. Jednakże problem polega właśnie na braku elementarnego przygotowania egzegetycznego i w związku z tym także koniecznego minimum krytycyzmu. Zaraz potem autor omawia siedem kluczowych terminów greckich znajdujących się w pokazanych poprzednio tekstach i naświetla kwestie gramatyczne związane z ich użyciem. Jesteśmy w przestrzeni, w której rozstrzygnięcia gramatyczne mają istotne znaczenie interpretacyjne. Uzupełnieniem jest zestawienie związanych z powyższym różnic w polskich przekładach Nowego Testamentu.

Rozdział drugi jest czytelnym także dla egzegetycznych laików wykładem historii egzegezy historyczno-krytycznej, obejmującym również historię „mąk” kościoła katolickiego wobec znaczenia i rezultatów pracy egzegetów tego kręgu. Emblematyczny jest przedstawiony na końcu tego rozdziału stosunek do tego typu egzegezy Josepha Ratzingera / Benedykta XVI – to raz jeszcze odnośnik do osoby ważnej dla całości wykładu tej książki, nie tylko ze wspomnianych względów „podtytułowych”. Ratzinger, wysoko wykształcony teolog i profesor, musiał oczywiście poznać metody, jakimi się posługiwano w ramach tego typu egzegezy. Jednakże, jakkolwiek długo pozostawał wobec nich jedynie zdrowo sceptyczny, a czasem nawet mówił o nich jako niezbędnych w pracy teologicznej, w jego ostatnich pracach, a zwłaszcza w trylogii pt. Jezus z Nazaretu, ujawnia już nie tylko sceptycyzm i rosnące zniechęcenie, ale wprost zakwestionowanie wartości teologicznej tych metod.

To ostatnie odniesienie stanowi dobre przejście do problemu długotrwałej stagnacji oficjalnego nauczania katolickiego o zmartwychwstaniu. Temu poświęcony jest rozdział trzeci. W punkcie wyjścia autor stwierdza, że „urzędowe wypowiedzi na temat zmartwychwstania Jezusa powtarzały wyznanie wiary, uformowane w pierwszym i na początku drugiego wieku, nie przynosząc w zasadzie żadnych nowych rozwiązań czy interpretacji” (s. 91). Przytaczane przez Piotrowskiego teksty oficjalne: doktrynalne, katechizmowe i liturgiczne, potwierdzają taki stan rzeczy. Dlaczego? Zwięzła odpowiedź autorska pada na ostatnich stronach rozdziału siódmego: „Wiara Kościoła (…) z wielkim trudem poddaje się koniecznemu procesowi demitologizacji, zwłaszcza że wielu jego członków nie widzi powodu ku temu, by krytycznie popatrzeć na treść własnych przekonań. Ponadto Kościół zagwarantował sobie uznanie prawdziwości bez mała wszystkich teologicznych twierdzeń, opatrując je groźbą anatemy w przypadku jakichkolwiek wątpliwości, nie wspominając już o krytyce bądź ich odrzuceniu. W ten sposób Kościół zaczął sprawnie funkcjonować, broniąc skutecznie swojego przepowiadania” (s. 841). Inaczej mówiąc, powodem stagnacji jest poczucie mocy i wynikająca stąd władza, rozumiana także jako władza nad prawdą. Stąd opór przed krytycznymi pytaniami i możliwą dynamizacją ustalonej wykładni.

Centralny dla książki okazuje się rozdział czwarty…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Odczarowanie Jezusa