Wit Szostak: Kiedy pisałem o powieści, epickości itd., nie chodziło mi o powieść konwencjonalną, w sensie prozy XIX-wiecznej czy modernistycznej, ale o powieść, która jest ciągłą ewolucją pewnej formy, ciągłą dyskusją nad samą sobą, a jednocześnie nie rezygnuje z pewnej próby dotarcia do rzeczywistości, choć przy świadomości, że jest ona fragmentaryczna i nie składa się w jedną całość. Chodziło mi o taką epickość, która byłaby epickością nowoczesną ze wszystkimi tego konsekwencjami, a nie nostalgią za dawno porzuconymi formami.
Szczepan Twardoch: Pytanie, wokół którego krążymy, jest takie: czy współczesna powieść wysokoartystyczna może zachowywać formę epicką czy też nie. A jeśli tak, to jaką?
Jacek Dukaj:Ja ująłbym to jeszcze szerzej, nie wgłębiając się w dywagacje, jak powieść zdefiniować czy jaki jest jej przebieg historyczny. Mam intuicję dotyczącą rozpoznania Zeitgeistu, z którego bierze się poczucie, o jakim pisze Wit Szostak. Myślę mianowicie, że tu chodzi nie tyle o powieść jako konkretny gatunek, ile o fikcję literacką w ogóle, której powieść jest tylko przykładem. Wytropiłem to w kilkunastu wywiadach – artystów, pisarzy, reżyserów teatralnych młodego pokolenia, aktorów, muzyków – których pytano, co aktualnie…