Niejasna formuła rządzi tym, kiedy, skąd i dlaczego zjawiają się w naszym życiu pisarki i pisarze, o których mówimy później, że byli ważni, a nawet – najważniejsi. Oczywiście to często dzieło przypadku. Impulsywny wybór podjęty w bibliotece czy antykwariacie, spontaniczna wycieczka ścieżką przypisu, samo brzmienie nazwiska autora, okładka. Jedna sekunda – i oto jest.
Zdarza się, że świadomość ta przyrasta latami. Będzie wtedy rezultatem długiej, pracowitej refleksji nad dziełem pisarza z początku niekiedy ledwie zajmującego bądź zajmującego co najwyżej przez wzgląd na epokę, w której tworzył, szczególną technikę narracyjną, środowisko – już to „barwne”, jak zwykło określać się utalentowanych, płodnych hedonistów, już to unicestwione przez rozliczne żywioły XX w. Są w końcu i cudze fascynacje, od których zajmuje się – niczym ogniem albo chorobą – nasz umysł i serce. Lecz ze mną i Franzem Kafką było jeszcze inaczej.
Historia klęski
Moje pierwsze z…