My jednak chodzimy wraz z nią – w rytm krótkich, mocnych zdań składających się na jej monolog, wędrujemy po zakładach pogrzebowych, lombardach i bazarach, gdzie Wera szuka butów do trumny dla zmarłego męża Dżokeja. Nie jest to łatwe, gdy nie ma się pieniędzy, a niemal wszystko, co się posiadało, już wcześniej zostało wyprzedane.
„Trudno o dobre buty dla nieboszczyka” – tym fantastycznym zdaniem zaczyna się książka, a później takich zdań, które chce się podkreślać i wypisywać, jest tylko więcej. Jak najwięcej chcemy też dowiedzieć się o Werze, bo choć nie jest sympatyczną postacią, to jej bezczelność i niezależność fascynują. Rudzka potrafi pisać o starości w zupełnie wyjątkowy, ciągle zaskakujący sposób – jej bohaterce…