Subskrybuj
fot. ArtRage
Redaktor miesięcznika „Znak”, doktor filozofii. Współpracuje z magazynem „Kontakt”, pisze również w „Tygodniku Powszechnym” i na portalu NOIZZ.pl

Wszystko, czego nie widać

„Drugie imię” Fossego to arcydzieło. Tym zdaniem mógłbym zamknąć recenzję, w której każde słowo będzie aktem kapitulacji składanym przed wątkami zaplecionymi po mistrzowsku w pierwszych dwóch częściach „Septologii”.

Dałoby się tę książkę sprowadzić do prostego opisu fabularnego: bohater jedzie z miasta do domu, potem wraca do miasta, pomaga koledze, nocuje, wraca do domu, ale jednak byłby to opis niewystarczający. Aby przeczytać Fossego, czytelnik winien poddać się narracji jak czynności medytacyjnej, nasłuchując nakładających się głosów bohaterów, ulegając rytmicznej budowie zdań płynących bez użycia kropek. Nieprzypadkowo struktura powieści przypomina wspominane w tekście różaniec i modlitwę Jezusową, oparte na powtarzalności ułatwiającej wprowadzenie holizmu słowa i ciała, oddechu i tego, co wyraża język. Transu. Skupienie pozwala wejść w myśl Aslego, głównego bohatera, który nie tyle opisuje coś językiem, ile raczej dokonuje licznych aktów ostensywnych. Fosse otwarcie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół bez patriarchatu