Do lektury zachęcała mnie wreszcie szata graficzna i niewielka objętość publikacji, dająca nadzieję, że będę mógł ją przy sobie nosić i często do niej sięgać. Wychowany na pismach Thomasa Mertona, takich jak Posiew kontemplacji, kształtowany przez duchowość Johna Maina, autora Chrześcijańskiej medytacji, wyobrażałem sobie, że także i lektura dziełka Maritaina i jego żony Raïssy pomoże mi doświadczyć, iż „kontemplacja nie jest dana wyłącznie kartuzom, klaryskom, karmelitankom…”. Że zaproszeni są do niej wszyscy chętni, także ci, którzy „jej pragną (często o tym nie wiedząc) i (…) czują ku niej powołanie, choćby w mglisty sposób”. Bo uprawianie kontemplacji (czy nawet samo uświadomienie sobie wagi duchowości dla życia i dla kultury)…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.