Subskrybuj
fot. Wydawnictwo W Drodze
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Ascetyka i problem ze zrozumiałością 

Bardzo chciałem tę książkę przeczytać. Obiecujący wydał mi się już sam tytuł; gwarancją jakości były nazwiska autorów, o których wiedziałem, iż nie tylko pisali o kontemplacji, ale rzeczywiście nią żyli.

Do lektury zachęcała mnie wreszcie szata graficzna i niewielka objętość publikacji, dająca nadzieję, że będę mógł ją przy sobie nosić i często do niej sięgać. Wychowany na pismach Thomasa Mertona, takich jak Posiew kontemplacji, kształtowany przez duchowość Johna Maina, autora Chrześcijańskiej medytacji, wyobrażałem sobie, że także i lektura dziełka Maritaina i jego żony Raïssy pomoże mi doświadczyć, iż „kontemplacja nie jest dana wyłącznie kartuzom, klaryskom, karmelitankom…”. Że zaproszeni są do niej wszyscy chętni, także ci, którzy „jej pragną (często o tym nie wiedząc) i (…) czują ku niej powołanie, choćby w mglisty sposób”. Bo uprawianie kontemplacji (czy nawet samo uświadomienie sobie wagi duchowości dla życia i dla kultury)…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rytuały. Jak zwolnić i żyć uważniej