Subskrybuj
Adania Shibli na targach książki w Turynie w 2021 r. fot. Marco Destefanis / Alamy / BE&W
Adania Shibli na targach książki w Turynie w 2021 r. fot. Marco Destefanis / Alamy / BE&W
Literaturoznawczyni, krytyczka i aktywistka literacka. W pracy badawczej skupia się na współczesnych nagrodach literackich, literaturze najnowszej, rynku książki i życiu literackim. Opowiada o tym (i nie tylko) w popularnonaukowym podcaście „Raport z Literatury”

Ślady na piasku

Nieprawomyślnym kronikarzom i pisarkom sprzeciwiającym się uproszczonym narracjom należą się opieka i ochrona. „I jest rzeczą słuszną, by taką ochronę inicjowali inni pisarze i pisarki” – kwitowała Toni Morrison, pierwsza czarna laureatka literackiej Nagrody Nobla. Słowa te uderzają z podwójną mocą, gdy przyjrzeć się zamieszaniu wokół palestyńskiej pisarki Adanii Shibli.

„W przypadku takich reżimów strach przed wolnym od kontroli pisarstwem jest uzasadniony, ponieważ prawda oznacza problem” – napisała Morrison w Zagrożeniu, eseju inicjującym Samoszacunek. Noblistka rozwiewała wątpliwości zarówno swoje, jak i autorek i autorów w pokrewnej jej sytuacji: czy warto tworzyć w obliczu wojny, politycznego konfliktu? Czy głos wyklętych dysydentów jest w stanie coś zmienić?

Kolejna walka cywilizacyjna

„Sprawa Shibli” – w ten sposób Inga Iwasiów nazwała aferę związaną z odwołaniem panelu z udziałem Adanii Shibli oraz finalną decyzją o niewręczeniu jej nagrody LiBeraturpreis na Frankfurckich Targach Książki, czyli najważniejszej imprezie branżowej w tej części Europy. Kilka dni po ataku Hamasu na państwo Izrael rozpoczął się proces gumkowania dyskursu: wymazywania wszystkiego, co palestyńskie, arabskie, a w konsekwencji: „niecywilizowane”. Święcić triumfy zaczęła za to narracja wielkiej wojny kulturowej (trudno już zliczyć której). Państwa zachodniej Europy reprezentował w niej Izrael. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana.

W perspektywie konfliktu palestyńsko-izraelskiego (przez jednych nazywanego uzasadnioną wojną, przez drugich bezprawną okupacją) trudno rozplątać nawet jeden supełek kłębka – zwłaszcza gdy sprawę komentuje się z zewnątrz. I znów przywołując myśl Morrison: „Tylko pisarze i pisarki mogą taką traumę przetłumaczyć i przekuć ból w sens, wyostrzając wyobraźnię moralną”. I właśnie ze stricte literackich, a nie czysto politycznych powodów Drobny szczegół można postawić na półce obok wielkich opowieści egzystencjalnych, oddziałujących z siłą równą, jeśli nie większą, jak chociażby proza Alberta Camusa. Europocentryczne porównanie ma tu sens wyłącznie informacyjny: dla mnie, dla nas, dla wszystkich tych, którzy odkrywają literaturę z zakątków świata wtedy, gdy sprawy obierają najtragiczniejszy obrót.

Unieobecnianie

Wyrażenie „Drobny szczegół”, które Shibli wyłuskuje z wypowiedzi jednej z głównych bohaterek, zostaje wyróżnione jako tytuł powieści historyzującej – tytuł na wskroś ironiczny. Nieistotnym detalem staje się bowiem los bezimiennej kobiety – wielokrotnie zgwałconej przez żołnierzy izraelskiego patrolu przeczesującego tereny przygraniczne nowo powstałego państwa, wywiezionej na pustynię, brutalnie zamordowanej i ostatecznie porzuconej w pobliskiej studni.

Palestyńska pisarka tworzy dyptyk, opowiadający o jednym wydarzeniu z dwóch zupełnie różnych perspektyw: dowódcy oddziału z 1949 r. oraz współczesnej palestyńskiej everywoman, chcącej rozwikłać tajemnicę śmierci kobiety, o której wzmiankuje codzienna gazeta. Obie kobiety łączy mistyczna nić. Nie mniej istotny jest tu niemal chirurgiczny podział powieści na dwie, objętościowo równe, części. Pierwsza jest lustrem drugiej, i odwrotnie.

Początkowa partia powieści Shibli nosi znamiona arcydzielności – jeśli używać konserwatywnej kategorii wartościującej. Nie rzucam tym terminem lekko – ale stoi on na antypodach felietonowej doraźności i triumfu publicystyki nad wycyzelowanym językiem artystycznym, niosącym żywioł prozy dalej. Powieść Shibli wymyka się instrumentalnym użyciom politycznym – uniwersalizuje ją fizyczny wręcz strach.

Boją się wszyscy: patrolujący granicę Egiptu żołnierze, grupa mordowanych przez nich nomadów pozbawiona broni, ocalała z masakry kobieta, jej pies, a w końcu i dowódca oddziału, ukąszony nocą przez, prawdopodobnie, silnie jadowitego skorpiona. Shibli, na wzór sztuk teatru absurdu, posługuje się kameralnym zestawem rekwizytów, znakomicie operując przy tym dramaturgią: pierwsze skrzydło dyptyku wypełniają mikroczynności oddziału, przede wszystkim zaś bezimiennego przełożonego jednostki. Wraz z rozprzestrzenianiem się jadu w nodze dowódcy jego decyzje stają się coraz bardziej okrutne. Początkowe gesty łaski – umożliwienie kąpieli pojmanej dziewczynie i nakaz jej nietykalności, jakkolwiek przedmiotowe by były – stopniowo ustępują niewysłowionej przemocy. Opowieść nosi również wszelkie znamiona paraboli: zatrucia nie da się zatrzymać, gnicie i rozpad tego, co jeszcze niedawno było w pełni sił, staje się nową realnością. W potyczce mocarstw trup ściele się gęsto. Prawdopodobieństwo, że padnie na kobietę, jest krytycznie wysokie. W początkowej partii powieści wygrywa niepamięć. Mit pustej ziemi, którą bez przeszkód zasiedlał Izrael, tylko się umacniał. Pierwszych mieszkańców nigdy na niej nie było.

Wędrówka

Drugą część Drobnego szczegółu cechuje pośpiech. Nagromadzenie postaci, wydarzeń i miejsc najbardziej osłabia opowieść Shibli. Co ważne, zmienia się sposób narracji: trzecioosobowa perspektywa okupanta uprzedmiotawiająca okupowanego ustępuje pierwszoosobowej historii snutej przez młodą kobietę, która postanawia rozwikłać tajemnicę zajścia sprzed lat. Palestynka chce tym samym oddać sprawiedliwość jednemu, sprzężonemu z nią samą, życiu. Na drodze przepisywania historii na herstorię kobieta doświadcza wszelkich trudności związanych z życiem na terenie pod obcą jurysdykcją: jej kolor dowodu tożsamości nie pozwala na swobodne przemieszczanie się, pożycza więc odpowiedni dokument od koleżanki, zdając sobie sprawę z oszustwa. W czasie podróży zamienia się w kameleona – bywa mieszkanką innej strefy, badaczką historii kraju, a w końcu bezimienną kobietą zastrzeloną na dziś obcej, kiedyś rodzimej ziemi.

Punktem wspólnym paralelnych losów kobiet pozostaje Ramallah: rzeczywista stolica Palestyny. Miasto z jednej strony budowane przez wyobrażenia przybyszów i pielgrzymów, z drugiej – borykające się z upadkiem. „Rekonstruowanie malowniczych scen biblijnego krajobrazu ma służyć uprawomocnieniu odwiecznych pretensji do tej ziemi” – pisał Raja Shehadeh, autor Palestyńskich wędrówek, prawnik i aktywista społeczny. Zarówno Shibli, jak i Shehadeh oddają głos przyrodzie: winoroślom, koniczynom, kosaćcom, grze słońca w śladach na piasku. Przyrodzie żywej i bujnej, na przekór zapewnienieniom o kolonizowaniu pustej i martwej przestrzeni.

Tym silniej wybrzmiewa symboliczne zwieńczenie Drobnego szczegółu: poszukiwania prawdy prowadzą kobietę na manowce – tęsknota za dawnym porządkiem okazuje się fatamorganą oazy, pośród której czeka ją domknięcie kręgu: śmierć bezimiennej. Przełamania fatum nie widać na horyzoncie.


Adania Shibli Drobny szczegół tłum. Hanna Jankowska, Wydawnictwo Drzazgi, Warszawa 2023, s. 120

Artykuł pojawił się w numerze: Daj chłopaka, takiego chłopaka