Subskrybuj
Karl Ove Knausgård fot. Beatrice Lundborg/DN/TT NEWS AGENCY/AFP/EAST NEWS
Karl Ove Knausgård fot. Beatrice Lundborg/DN/TT NEWS AGENCY/AFP/EAST NEWS
Redaktor miesięcznika „Znak”, doktor filozofii. Współpracuje z magazynem „Kontakt”, pisze również w „Tygodniku Powszechnym” i w Mint Magazine

Moje dzieci nie należą do mnie

Nigdy nie napisałbym „Mojej walki", gdybym równolegle nie zajmował się małymi dziećmi. Ich obecność, paradoksalnie, pomogła mi w ukończeniu książki. By pracować, musiałem łapać każdą chwilę w przerwach między opieką nad nimi. Dzięki temu obniżyłem swoje oczekiwania wobec tekstu i wobec samego siebie.

We wszystkich Pańskich książkach przewijają się dwa wiodące motywy: ojcostwo i dzieciństwo. Właśnie o nich chciałbym porozmawiać. Podobno rzucił Pan palenie, gdy urodziły się Pańskie dzieci…

Tak… ale znów palę.

To spróbujmy inaczej. Jak dziś wpływa na Pana obecność dzieci w życiu?

O, to nie jest proste pytanie. Dzieci zmieniły moje życie, ale zajęło to trochę czasu. Myślę, że nie byłem gotowy na ojcostwo przy narodzinach pierwszego dziecka. To był szok. Wymagania związane z rodzicielstwem okazały się ogromne. Dziś jestem ojcem piątki dzieci, moja żona ma jeszcze dwójkę z poprzedniego małżeństwa, więc opieka nad całą siódemką stała się olbrzymią częścią mojego życia. To również wpłynęło na to, jak pracuję.

Gdy byłem młodszy, chciałem pisać,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zróbmy sobie dziecko