Subskrybuj
fot. Wydawnictwo Drzazgi

Idźmy warstwami

„Nikt nie powinien umierać w lato” – ten głos, tak jak wiele mu podobnych ze zbioru opowiadań Radosława Kobierskiego „Na wulkanie", wytrąca nagle czytelnika ze ścieżki płynnego stylu, z jaką ta proza z początku gładko pracuje.

To się zdarza, myślę, najczęściej u tzw. poetów-prozaików. Jak Kobierski właśnie. To zdanie, jak się zresztą wkrótce dowiemy z lektury tytułowego opowiadania tomu, powie ojciec do syna, który urodzi się w środku zimy, ale i w środku historii, pomiędzy jeszcze świeżym wspomnieniem Wielkiej Wojny a już kolejną, która wybuchnie za kilka lat (Zygmunt przyjdzie na świat 3 lutego 1935 r.). Co to znaczy w utworze? To już zadanie dla odbiorcy, któremu Kobierski na szczęście nie zechce w lekturze asystować – co jest dziś zmorą prozy współczesnej. Dostajemy książkę przemyślaną i napisaną warstwowo. Umieranie, a także wizje własnego, lepszego niż dotychczasowe życia, kiedy odchodzą najbliżsi, relacje rodzinne, które nie pozwalają na życie autonomiczne, są…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zostaw alkohol, chodź tańczyć