W tajemniczej przypowieści Dom Asteriona Jorge Luisa Borgesa narratorem jest Minotaur, który nie czuje się więźniem. Jest raczej samotny i zagubiony, a na pewno czasami się nudzi. Wtedy wymyśla sobie zabawy: biega wśród kamiennych korytarzy, chowa się przed wyimaginowanym poszukiwaczem, udaje, że odwiedza go „drugi Asterion”. Nie potrafi czytać (czasami tego żałuje, gdyż „noce i dnie są długie”), przede wszystkim zaś ma coś z ducha sokratejskiego. „Nie interesuje mnie – wyznaje – to, co człowiek może przekazać innym ludziom; myślę, jak filozof, że nie ma rzeczy dających się przekazać za pomocą sztuki pisania” (tłum. A. Sobol-Jurczykowski). Georgi Gospodinow, dla którego opowieść o labiryncie i urodzonym przez Pasifae człowieku z głową byka należy do najważniejszych źródeł kulturowych, powiedziałby zapewne odwrotnie: nie istnieją rzeczy, których za pomocą sztuki pisania przekazać się nie da. W najnowszej książce próbuje opowiedzieć jedno z najtrudniejszych do zwerbalizowania doświadczeń – żałobę. W tym przypadku chodzi o żałobę po…
Dr nauk humanistycznych, filolog, krytyk literacki. Zajmuje się literaturą XX w., współczesną prozą polską i melancholią.