Pierwszeństwo natury jest niepodważalne, jednak Wilson udowadnia, że dzisiejsza przyroda niewiele ma wspólnego z tym, co dzikie i pierwotne. Na naszej planecie nie ma już miejsc wolnych od wpływu człowieka. Powszechne są natomiast formy hybrydyczne łączące naturę i kulturę w jeden skomplikowany splot. Autora interesuje jeszcze bardziej złożona sytuacja – gdy natura wkracza w cywilizację i odzyskuje w niej swoje miejsce.
Historyk analizuje odwieczną ludzką potrzebę panowania nad roślinnością. Z perspektywy człowieka tworzenie ogrodów, parków czy zadrzewionych alei było od zawsze wynikiem potrzeby kontroli i wprowadzenia porządku, podczas gdy dla natury najwartościowsza jest spontaniczna wegetacja. To, co zwykle uznajemy za naturę, jest przecież obrazem w całości wykreowanym przez kulturę. Rozwój roślin ruderalnych, zarastanie gruzowisk i pustostanów, przyroda…