Jego nowa książka to ćwiczenie z wyostrzania wzroku na przyrodę w najbliższym, jego przypadku warszawskim, otoczeniu. Zarówno na ptaki, m.in. takie jak wytrwale podróżująca do Afryki białorzytka czy dokarmiana nielegalnie w więzieniu na Grochowie modraszka, ssaki, np. rejestrowane w fotopułapkach leniące się dziki, współdzielące duże nory borsuki i lisy, grzyby (drapieżną opieńkę) i wreszcie rośliny: dzielne i dzikie, ponad wszystko kochające życie. Niech za przykład posłuży tu „biegaczka stepowa” – pieprzyca, która czepia się innych roślin i przedmiotów, gubiąc nasiona. Łubieński patrzy na przyrodę z pokorą, mając w pamięci, że początki Warszawy sięgają XIV w., tymczasem przyroda była tu znacznie wcześniej. Badania pokazują, że już ponad…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.