Pamięci Jana Sasora, górnika z kopalni Janina, beskidzkiego pustelnika, budowniczego Arki.
Mężczyzna opowiada: Nie jesteś pan pierwszy. Coraz tu więcej ludzi przyjeżdża, chodzą, rozglądają się, szukają. Ale nie znajdują. Ciągnie ich. Jak magnes, no, jak jakiś magnes, panie. Przez lata było cicho, Schron niszczał, tylko miejscowi wiedzieli o nim. A teraz nic nie ma, nic nie zostało. W internet jeszcze jakieś zdjęcia ktoś wrzucił i ludzie wierzą, że Arka stoi. Chcą zobaczyć. No i jest to rozczarowanie. Pan jest rozczarowany? Trochę? No właśnie. Każdy jest trochę rozczarowany, bo polana została i widok został, i trawa pachnie i żywica. Słyszy pan, jak owady buzują? Niech pan spojrzy pod słońce, ile ich tu lata! Takie to miejsce, jakby chciało człowieka zatrzymać na dłużej. Dziedziny nie widać, lecz przecież to blisko i ścieżka całkiem, całkiem. I potem odchodzą stąd i niejeden myśli, że może i lepiej, że jej nie było, bo bez Jasia Anioła Arkę zaśmiecili,…