Nowe spojrzenie na życie Gauguina zawdzięczamy dwóm przypadkowym odkryciom. W pobliżu chaty, w której spędził ostatnie trzy lata życia, natrafiono w 2000 r. na zapchaną wszelkiej maści śmieciem studnię. Na dnie, pomiędzy stuletnimi farbami i strzykawkami, znaleziono naczynie z czterema (mocno zepsutymi) ludzkimi zębami. Choć badania potwierdziły, że należały do Gauguina, testy wykluczyły obecność kadmu, rtęci czy arsenu, którymi dawniej usiłowano leczyć syfilis. Zęby należały wszakże do „kolonialisty zarażającego syfilisem nastoletnie dziewczęta zamieszkujące wyspy Mórz Południowych”.
Sue Prideaux – wielbicielka sztuki Gauguina – mówi „sprawdzam” krążącym od lat opiniom. O ile zarzut kolonializmu nie wytrzymał próby czasu i źródeł, o tyle część relacji dotyczących życia seksualnego, jakie malarz wiódł na Tahiti, wciąż może (i powinna) budzić niepokój.
W 2020 r. odnaleziono…