„Nie możecie się uzależniać od wody. Opanuje was pragnienie i będziecie narzekać na niedostatek”.
Wieczny Joe, Mad Max. Na drodze gniewu
Wielki mistrz nostalgii za powojenną złotą erą amerykańskiego kapitalizmu Steven Spielberg w filmie Fabelmanowiewraca do swego dzieciństwa w szalonych latach 60. Opowiada o początkach fascynacji kinem, pierwszych próbach reżyserskich i idealnej rodzinie zamieszkującej idealny świat amerykańskiego przedmieścia. Szybko okazuje się, że ta cukierkowa wizja zawiera całkiem sporo gorzkiego nadzienia, ale niczego to nie ujmuje spielbergowskiej tęsknocie za starymi, dobrymi czasami wyrażonej w subtelnie dozowanych odcieniach technikoloru, czarze młodzieńczych odkryć i inicjacji, pietystycznym przywoływaniu dawnych cudów techniki adaptowanych do skali suburbiów z przystrzyżonymi trawnikami i basenami przy każdym domu. W jednej ze scen rodzina bohatera filmu zasiada do obiadu podanego na zastawie z tworzyw sztucznych. Po posiłku wszystko – talerze, szklanki i sztućce – ląduje w śmietniku, a pani domu może odetchnąć w objęciach męża pracującego w laboratorium NASA, któremu rodzina zawdzięcza nie tylko wiarę w podbój kosmosu przez człowieka, ale także plastikową zastawę. Spielberg świetnie oddaje optymistyczny nastrój tamtych czasów. Wolność osiągana niegdyś przez podbój i eksterminację „czerwonoskórych” ciągle sytuuje się w sercu amerykańskiego snu, tyle że teraz występuje w zmodernizowanej postaci – jako marzenie o lądowaniu na Księżycu albo o…
Dziennikarz, wydawca i kurator. Redaktor naczelny polskiej edycji „Le Monde diplomatique”. Jest m.in. autorem książek Opium globalizacji (2004), Witajcie w cięższych czasach (2020) oraz Gry w rasy. Jak kapitalizm dzieli, by rządzić (2021), nominowanej do Nagrody Literackiej „Nike” 2022