Subskrybuj
Ilustracja: Agata Nowicka
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"

Po co filozofia?

„Prawdziwa filozofia polega na tym, by na nowo nauczyć się widzieć świat”. Te słowa Maurice’a Merleau-Ponty’ego utkwiły mi w pamięci. Filozofia przypomina w tym praktykę poetycką albo malarską

W czasie studiów najbardziej bawiło i przerażało mnie pytanie: „A co będziesz robił po filozofii?”. Lubiłem ten mem, gdy indagowana o to osoba patrzyła chwilę w milczeniu na swojego rozmówcę, a potem z jej oczu wychodził promień niszczącego lasera, odrywający głowę ciekawskiemu. Gdy sam byłem o to pytany, powtarzałem odpowiedzi, które wyczytałem u wybitnych polskich myślicieli. Po co filozofia? Żeby „mieć fach w ręku” (Leszek Kołakowski). Albo żeby „nauczyć się czytać i pisać” (Roman Ingarden).

Za tą ostatnią myślą kryje się przekonanie, że filozofia pozwala szczególnie rozwinąć dość podstawowe, uniwersalne zdolności: lektury tekstów, rekonstrukcji sformułowanych argumentów, klarownego wyrażenia własnego stanowiska. Krótko mówiąc: krytycznego myślenia.

Potwierdzają to zresztą dane empiryczne. Badacze Michael Prinzing i Michael Vazquez postanowili sprawdzić, czy studiowanie filozofii może uczynić kogoś „lepszym myślicielem”.

W tym celu zebrali dane z ostatnich 30 lat obejmujące niebagatelną liczbę ponad 600 tys. amerykańskich studentek i studentów różnych kierunków, w tym ponad 4 tys. osób studiujących filozofię. Sprawdzano zarówno ich wyniki ze standardowych testów przed studiami i po ich zakończeniu, jak i ich własną samoocenę. Co się okazało? Jak piszą autorzy w artykule opublikowanym w 2025 r. na łamach „Journal of the American Philosophical Association”, studenci filozofii osiągnęli najlepszy wynik spośród przebadanych 60 kierunków studiów w testach sprawdzających zdolności werbalne i logiczne myślenie (jedynie w przypadku umiejętności matematycznych wypadli przeciętnie). Najczęściej też odznaczali się „dobrymi nawykami myślowymi”: chętnie samodzielnie zgłębiali tematy z zajęć albo weryfikowali rzetelność informacji.

Czy ten dobry rezultat wynikał z edukacyjnej mocy studiów filozoficznych czy raczej z tego, że filozofię wybierają zwykle osoby mające już wcześniej skłonność do abstrakcyjnego rozumowania? Okazało się, że studia mają pozytywny wpływ – studenci innych kierunków mający podobny wynik na egzaminach wstępnych na koniec studiów osiągali nieco gorszy rezultat niż absolwentki i absolwenci filozofii. Nic, tylko studiować filozofię!

W dobie polaryzacji, fake newsów oraz zjawiska określanego mianem human enfeeblement (osłabienia rozmaitych ludzkich zdolności z powodu nadmiernej zależności od AI) filozofia wydaje się jednym z kół ratunkowych. Uczy czujności poznawczej, wzmacnia krytycyzm, zachęca do myślowej samodzielności. Chyba zresztą nie tylko w trybie akademickich zajęć, ale też prywatnych lektur.

W majowym „Znaku” Wojciech Mamak pokazywał zaskakujące praktyczne korzyści z filozofii: od tego, że stała u podstaw rozwoju urządzeń cyfrowych (wykorzystujących algebrę Boole’a), po jej współczesne użycia w psychiatrii, a nawet onkologii. Czytając jego esej skoncentrowany na wpływie filozofii na naukę, pomyślałem, że pomija jednak inne obszary, gdzie odgrywa ona niebagatelną rolę. Myślę więc o tym, jak filozofia polityczna ukształtowała współczesną demokrację liberalną (jak pisał słynny amerykański prawnik O.W. Holmes: „Dla wyobraźni o jakimkolwiek zasięgu najbardziej dalekosiężną formą władzy nie są pieniądze, ale władztwo idei (…). Wystarczy poczytać prace niemieckich jurystów, by zobaczyć, w jak o wiele większym stopniu dzisiejszy świat rządzony jest przez Kanta niż Bonapartego”).

Jak etyka precyzuje i rozszerza nasze zobowiązania moralne (np. wobec zwierząt). Jak „miłość mądrości” pozostaje też od swoich początków sposobem kształtowania siebie, wyzwolenia od złudnych lęków, uczeniem tego, co w życiu jest warte starania, a co nie.

Utkwiły mi w pamięci słowa Maurice’a Merleau-Ponty’ego: „Prawdziwa filozofia polega na tym, by na nowo nauczyć się widzieć świat”. Stale przypominałem sobie podczas lektur filozoficznych, że coś w tym jest. Że śnione przeze mnie sny – tak jak dla Kartezjusza – mogą prowadzić do myśli, iż rzeczywistość jest tylko pozorem. Że moja ręka, którą zapisuję ten tekst, może stać się – jak dla G.E. Moore’a – niezwykłym dowodem na istnienie świata. Że erotyczne spotkanie – jak dla Kołakowskiego – okazuje się sposobem na przezwyciężenie fenomenu obojętności świata. Filozofia przypominałaby w tym praktykę poetycką albo malarską, pełną uwagi i zdziwienia próbę świeżego spojrzenia na rzeczywistość. Dla filozofii wszystko może być ciekawe, wszystko warte zbadania, nawet nasza najbardziej prozaiczna codzienność staje się dzięki niej dziwna i fascynująca. Ostatecznie uświadomienie sobie jej transformacyjnego charakteru dla jednostki może służyć za usprawiedliwienie wyboru tej – pozornie niepraktycznej – drogi życiowej. 

Posłuchaj więcej w podkaście filozoficznym Polowanie na idee, prowadzonym wspólnie z Karolem Kleczką. Co miesiąc szukaj nas na platformach podkastowych

Artykuł pojawił się w numerze: Poza zasięgiem