W październiku 2020 r. Gisèle Pelicot siedziała obok kortu tenisowego i patrzyła, jak jej wnuczka ćwiczy uderzenia z forhendu, gdy na ekranie telefonu zobaczyła komunikat o nieodebranym połączeniu. Oddzwoniła, a wtedy policjant, który przedstawił się jako Laurent Perret, zapytał, czy jest świadoma, że przed kilkoma tygodniami policja przesłuchiwała jej męża Dominique’a. Ktoś z ochrony supermarketu przyłapał monsieur Pelicota na nagrywaniu filmów komórką wsuniętą trzem kobietom pod spódnice. Gisèle odparła z dozą satysfakcji, że o wszystkim już wie. Oświadczyła wtedy mężowi, że zachował się niepoważnie, i zachęciła go do terapii oraz przeproszenia poszkodowanych kobiet.
– Wybaczyłam mu, bo wiem, że to zupełnie do niego niepodobne – tłumaczyła później Perretowi. – Mówiłam, że musimy z tym problemem zmierzyć się wspólnie.
Pelicotowie mieszkali w żółtym parterowym domu z bladoniebieskimi okiennicami i basenem w miasteczku Mazan w Prowansji. Przeprowadzili się tam z Paryża siedem lat wcześniej, gdy Gisèle przeszła na emeryturę. Kilka tygodni po telefonie od Perreta pojechali spotkać się z policjantem na komisariacie. Dominique miał na sobie ciemnozielone spodnie ze sztruksu i różową koszulkę polo, które Gisèle wybrała dla niego poprzedniego wieczoru.
– Nic się nie martw, to tylko formalność – uspokajała męża.
Sześćdziesięciosiedmioletnią Gisèle poproszono do osobnego pokoju. Perret pytał ją tam o jej małżeństwo.
– To była miłość od pierwszego wejrzenia – powiedziała.
Poznała Dominique’a, kiedy oboje mieli po 18 lat, spędzili więc ze sobą już prawie pół wieku.
– Jest dobry i troskliwy – czytamy w zapisie wywiadu. – To wspaniały gość, dobrze się dogadujemy i dlatego wciąż jesteśmy razem. Nie jest idealny, ale takie są jego główne cechy.
Perret chciał coś usłyszeć o życiu towarzyskim Gisèle. Powiedziała, że przyjaźnią się z parą, którą znają od ponad 20 lat.
– Cenimy te same wartości: rodzinę, wnuki.
Perret zapytał, czy Gisèle i jej mąż interesowali się kiedyś swingingiem.
– Nie, co za okropność! Nie jestem tego rodzaju kobietą. Mnie potrzebne są uczucia.
Gisèle spostrzegła zakłopotanie policjanta. Jak wyjaśnił, natrafił na dowody na to, że Dominique dosypywał jej do drinków środki nasenne, tak żeby można było ją zgwałcić.
– Myśli pani, że to prawdopodobne?
– To niemożliwe – odparła Gisèle z płaczem.
Perret pokazał jej zdjęcia z kart pamięci i komputera skonfiskowanych jej mężowi po wpadce w supermarkecie.
– Czy rozpoznaje pani osobę w pasie do pończoch, która leży na łóżku i wydaje się pogrążona we śnie?
– Tak, to ja, to moja sypialnia. Nigdy nie sypiam w ten sposób.
Zastanowił ją jej dziwnie zwiotczały policzek na fotografii.
– Sama już nie wiem, na czym stoję – przyznała.
Perret podsunął jej inne zdjęcie, na którym w jej sypialni znajdował się siwiejący mężczyzna z tatuażem.
…