Subskrybuj
Portret. Łączona fotografia z kolażową ilustracją. Uśmiechnięta kobieta w kręconych włosach (Dorota Simińska) jest ubrana w czarny bezrękawnik. Patrz w obiektyw. Po jej lewej stronie znajduje się czerwone słońce, po prawej jasna gwiazda. Nad nimi jest niebieski ołówek.
Ilustracja: Bogna Brewczyk
Ilustratorka i projektantka graficzna. Specjalizuje się w cyfrowej ilustracji, w której człowiek, natura i motywy podróżnicze grają główne role. Często łączy techniki cyfrowe z manualnymi. Laureatka Medicine Art Award 2025

Pele-mele | Odpowiada: Dorota Simińska

„Znakowe” pele-mele stworzyliśmy, by zaczerpnąć od ciekawych ludzi inspiracji: jak pracować, co czytać, na co zwracać w życiu większą uwagę

Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?

Pracę zaczynam od oswajania się z tematem, czyli od szukania inspiracji wokół siebie i robienia researchu. Chodzę, czytam, oglądam i zadaję pytania. Równocześnie szkicuję pierwsze myśli, a gdy jestem już usatysfakcjonowana tą rozgrzewką, miksuję wszystko razem. Wtedy powstają pierwsze porządne pomysły i szkice.

Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w swojej branży?

Na początku dużo błądziłam z tematyką i stylem, który – mam wrażenie – tak naprawdę zaczął kształtować się dopiero niedawno i pewnie przyjmie jeszcze inne formy. Jako początkujący ilustrator zaczęłabym od znalezienia sobie niszy, w której można się wyróżnić.

Nie stresowałabym się też stylem, ponieważ to proces i moment, w którym się wykrystalizuje, w końcu przyjdzie.

Nie ulegałabym ilustracyjnym modom ani nie przejmowała się ciągłym straszeniem o byciu zastąpionym przez AI, w zamian dałabym sobie czas na poszukiwania i eksperymenty z manualnymi technikami.

Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?

Moim sposobem jest czekanie, aż stan leniuchowania albo prokrastynacji minie. Pozwalam sobie trwać w nim tak długo, aż dochodzę do momentu, w którym czuję się z tym tak okropnie, że zabieram się do pracy z podwójnym zapałem.

Czego nie wiedziałaś o sobie 10 lat temu?

Nie wiedziałam, że jestem odważna. Nigdy bym nie zgadła, że wyprowadzę się na inny kontynent na kilka lat, że zacznę odwiedzać solo miejsca na drugim końcu świata i że najbardziej swobodnie będę się czuła na odludziu.

Co Cię onieśmiela?

Przemowy przed większą grupą ludzi.

Gdybyś nie była tym, kim jesteś, byłabyś?

Byłabym muzykiem! Nie gram na żadnym instrumencie i nie znam nut, ale gdybym miała być kimś innym, nadal chciałabym pozostać w kreatywnym świecie i wyrażać siebie poprzez inne medium.

Jacy są Twoi bohaterowie życia codziennego?

Moi rodzice, którzy żyją z niepełnosprawnością, wychowali mnie i mojego brata na całkiem porządnych ludzi. Mimo trudności, z którymi się mierzą, potrafią zachować pogodę ducha i odnajdują się w codziennym życiu.

Nieoczywisty film, który chętnie polecasz.

Dźwięki miłości. Hiszpański film, którego reżyserką jest Eva Libertad. Film porusza nietypowy temat świata ciszy.

Którego autora / autorkę chciałabyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?

Chciałabym, żeby w podróż przez współczesność zabrał nas ponownie Nicolas Bouvier, u którego w podróżowaniu najważniejsze były emocje, a świat opisywał z czułością.

Jaką umiejętność chciałabyś jeszcze w życiu zdobyć?

Myślę o nauce dwóch nowych umiejętności, które dobrze się ze sobą łączą: krawiectwa i haftu. Chciałabym dzięki nim nadać moim ilustracjom nowy wymiar.

Jaki przedmiot lub myśl umieściłabyś w kapsule czasu dla kolejnego pokolenia?

Zapach kawy, smak rumianku, muszelki z oceanu, okruszki lawy i mak polny, czyli małe przypomnienia o naturze, prostych przyjemnościach i pięknie przemijania.

Artykuł pojawił się w numerze: Poza zasięgiem