Wydanie pierwszej części w 1990 roku było dla krytyków zaskoczeniem porównywalnym chyba jedynie z tym towarzyszącym kilka lat wcześniej publikacji tomiku wierszy reportera. Najnowsza książka znów była ostentacyjnie odmienna od tego wszystkiego, co autor napisał dotychczas. Zamiast syntezy proponowała estetykę fragmentu, zamiast wartkiej narracji – komentarz, zamiast poruszających historii – błyskotliwą myśl, trafny cytat i strzępy rozmów. Ryszard Kapuściński oczywiście miał świadomość, że porzucając żywą narrację na rzecz chropowatej sylwy znów, by sparafrazować myśl…