Subskrybuj
Agata Bielik-Robson fot. Bartosz Bobkowski /Agencja Wyborcza.pl
Agata Bielik-Robson fot. Bartosz Bobkowski /Agencja Wyborcza.pl
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"

Skończoność jest dobra

Według mnie prawdziwe pytanie nie brzmi: „Czy istnieje życie po życiu?”, tylko: „Czy istnieje życie przed śmiercią?”. Każdy z nas musi się zastanowić, czy przypadkiem nie jest martwy już za życia. To byłaby największa strata.

Kiedy uświadomiłaś sobie, czym jest śmierć?

Gdy miałam siedem lat.

Co się wtedy stało?

Umarł mój dziadek. I to w mojej obecności. Mieszkaliśmy w dużym, trzypokoleniowym domu. Bar­dziej niż rodzice wychowywali mnie właśnie babcia z dziadkiem. Pamiętam, jak siedziałam obok niego na łóżku i słuchałam jakiejś historii, którą mi opowiadał. Nagle dostał zawału serca i dość gwał­townie zmarł.

Jak zareagowałaś?

Byłam w szoku. Po raz pierwszy widziałam martwą osobę, i to od razu kogoś tak mi bliskiego. Zobaczyłam, że to już nie jest mój dziadek, że to jest jakieś ciało, które nie odpowiada, nie reaguje.

Pierwotna, naturalna intuicja w ogóle nie podpowiada dziecku, że życie ma swój kres. Walter Benjamin twierdził, że dzieci są szczęśliwe, ale tylko do czasu, bo warunkiem szczęścia jest niewiedza o śmierci. Do tego wydarzenia byłam więc radosnym dzieckiem traktującym życie jak niekończącą się imprezę. Nawet jeśli znałam słowo „śmierć”, które gdzieś…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Cieszyć się kruchością życia