Wydarzyło się to dziewiątego dnia żydowskiego miesiąca aw (lipiec–sierpień). Armia napoleońska od kilku tygodni maszerowała na Moskwę. Jak głosi legenda, francuski cesarz, przejeżdżając przez jedno ze wschodnioeuropejskich miasteczek, zatrzymał się przy ciemnej, pełnej lamentujących Żydów synagodze. Był ciekaw, co się tam dzieje. Kiedy wyjaśniono mu, iż wyznawcy judaizmu opłakują swą – zburzoną przed wiekami – Świątynię, miał ponoć powiedzieć: „Lud, który przez dwa tysiące lat wspomina swój kraj, znajdzie drogę, by do niego powrócić”.
Przytaczam tę opowieść za pisarką Efrat Gal-Ed, aby pokazać, jak istotna dla Żydów jest pamięć. Celebruje się ją od tysiącleci, zgodnie zresztą ze słowami Psalmisty: „Jeżeli zapomnę cię, Jerozolimo, niech zdrętwieje prawica moja. Niech przylgnie język mój do podniebienia mojego, jeślibym nie pamiętał ciebie” (Ps 137, 5–6).
O pamięci (ważnej również dla chrześcijan, czyniących Eucharystię „na [Jego, tj. Jezusa] pamiątkę”) mówi wiele żydowskich świąt. Żydzi szczególnie jednak koncentrują się na niej w „wielkie i straszne” święto Tisza be-Aw (dosł. dziewiątego aw). Do Zagłady (a i wcześniej: do XVII-wiecznych pogromów podczas powstania Chmielnickiego) dzień ten uważany był za najtragiczniejszy moment w historii Żydów, symbol ich prześladowań i cierpień.
Według tradycji bowiem to właśnie wtedy, 9 aw, została zburzona przez wojska babilońskie pod wodzą Nabuchodonozora Pierwsza (wzniesiona przez Salomona) Świątynia (586 r. p.n.e.). Sześć wieków później (70 r. n.e) – także 9 aw – Drugą Świątynię (odbudowaną z inicjatywy króla Persów Cyrusa, a następnie rozbudowaną przez Heroda) zniszczyli Rzymianie. Oba te akty stanowiły zamach na to, co dla Żydów najświętsze, i de facto były ciosem zadanym ich tożsamości.
Tego dnia bowiem, 9 aw, wydarzyła się dla Żydów katastrofa o charakterze metafizycznym. Zawalił się ich świat. Jak powiada Talmud, „odkąd zburzona została Świątynia, niebo nie jest już takie jasne”, a ze świata odeszło błogosławieństwo.
Zniszczenie Świątyni (tak Pierwszej, jak i Drugiej) miało wyraźny związek z wygnaniem (niewolą babilońską) i rozproszeniem Żydów, z diasporą. Rabini widzieli w tym konsekwencję grzechów Izraela, m.in. tzw. grzechu szpiegów / wysłanników, do którego doszło w czasie wędrówki przez pustynię. Mówi o nim Tora pisana (zob. Lb 13–14; Pwt 1, 22–40), a Tora ustna (ona także została dana Mojżeszowi na Synaju i aż do spisania Miszny była przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie) dopowiada, że ów grzech nastąpił również 9 aw. A sam Bóg, poniekąd zapowiadając wszystko, co wydarzy się dużo później, miał – według Talmudu – oświadczyć: „Ustanowię tę noc nocą płaczu na wiele pokoleń”.
I rzeczywiście, była nią przez całe stulecia. Zdaniem żydowskich mędrców już w naszej erze to właśnie 9 aw doszło m.in. do dosłownego zaorania Jerozolimy przez Rzymian, którzy wznieśli na tym miejscu zupełnie nowe, pogańskie miasto, a także do upadku powstania Bar Kochby (zniszczenie twierdzy Betar, 135 r. n.e.) oraz wypędzenia Żydów z Anglii (1290), Francji (1306) i Hiszpanii (1492). Jak pisze cytowana tu już Gal-Ed, „lista [tych nieszczęść] jest długa i sięga aż do niedawnej przeszłości: (…) krytyczny dzień, w którym wymordowano wiele tysięcy Żydów podczas akcji likwidacyjnej w getcie warszawskim, wypadł również 9 aw 1942 roku”.
Trudno zatem się dziwić, że Tisza be-Aw Żydzi obchodzą jako dzień radykalnego postu (podobnie jak w Jom Kipur) i żałoby tak wielkiej, że zakazana jest jakakolwiek przyjemność – nawet studiowanie Tory, bo stanowi ona przecież dla nich źródło radości. Tego dnia czyta się za to Lamentacje Jeremiasza i Księgę Hioba, a także recytuje zbiór pozabiblijnych poematów żałobnych (kinot).
W Tisza be-Aw, pomimo smutku spowijającego ten dzień (symbolizuje go także panująca w synagodze ciemność), jest jednak obecny promyk nadziei. Dostrzegł go nawet – kierując się chyba raczej intuicją niż znajomością Pism żydowskich – cesarz Napoleon.
Nadzieję tę żywią Żydzi, którzy wierzą (chcą wierzyć), że ziszczą się kiedyś słowa proroka Jeremiasza: „Powstrzymaj swój głos od płaczu, twoje oczy niech już nie ronią łez. Twoja rozpacz wkrótce się zakończy – oświadcza Pan” (Jr 31, 16).
Wedle tradycji to właśnie w ten – naznaczony tak wieloma nieszczęściami – dziewiąty dzień miesiąca aw narodzi się Mesjasz.