Powiedziałaś to, a więc nie jest już to tylko w twojej głowie.
Lisa Simpson
Projekty
Dyskusja na temat humanistyki jest dziś absolutnie niezbędna z różnych względów. Jednym z najważniejszych jest to, że europejskie kryteria finansowania badań naukowych faworyzują ostentacyjnie nauki ścisłe. Ich przedstawiciele tradycyjnie traktują humanistykę jako piąte koło u wozu, którym jedziemy ku świetlanej przyszłości. Łatwo taki stan rzeczy wytłumaczyć, trudniej zaakceptować. Europejskie standardy jednoznacznie określają, kto jest naukowcem, a kto nie. Podpisana przez Komisję Europejską „Europejska Karta Naukowca”, definiując naukowca, wyraźnie i niedwuznacznie modeluje tę definicję na naukach przyrodniczych i społecznych. Naukowiec, wedle europejskich ekspertów, to „profesjonalista zajmujący się inicjowaniem lub tworzeniem nowej wiedzy, produktów, procesów, metod i systemów oraz zarządzaniem projektami, których to dotyczy”[1]. Bardzo znaczące jest to, że nauka zostaje tu odłączona od dydaktyki i podporządkowana niemal wyłącznierealizacji projektów naukowych, czyli pracy w laboratoriach lub zespołach badawczych. Jak wiadomo, istnieje „prawdziwa” albo „twarda” nauka, czyli nauka, której rezultaty znajdują zastosowanie w sferze publicznej (w przemyśle, w wojsku, w medycynie), i istnieje nauka jedynie „udająca naukę”, w ramach której niczego się nie produkuje i nie dokonuje żadnych odkryć. Taki jest też podział pieniędzy: finansowane są projekty społecznie użyteczne, zaś to, co łatwo wskazywanego pożytku nie przynosi, skazane jest na chałupnictwo. „Prawdziwy” projekt naukowy polega…