FoncebadonKamień na kamieniu, na kamieniu kamień, a na tym kamieniu jeszcze jeden kamień. Tak z grubsza można opisać Foncebadon. Większość z tych kamieni to pozostałości po domach, oborach, owczarniach. Dziś leżą bezładnie. Tylko kozy Marii mają z nich pożytek – mogą po nich brykać do woli. Ma się wrażenie, że któregoś dnia Bóg o Foncebadon zapomniał. Trudne, górskie warunki, brak drogi, szkoły, sklepu doprowadziły do wyludnienia wsi. Wszystko niszczało. Aż Bóg się ocknął. A może nie Bóg, lecz Paulo Coelho, który wydał książkę „Pielgrzym” opisującą swoją wędrówkę hiszpańskim Camino de Santiago (po polsku Droga św. Jakuba). Foncebadon leży na pięćset pięćdziesiątym szóstym jego kilometrze. Do Santiago de Compostela tylko dwieście trzydzieści siedem kilometrów. Życie do wioski powoli wraca. Dawni mieszkańcy odbudowują zapadłe chaty, przyjeżdżają na letnie wakacje. Do tego pielgrzymi. Wędrujący mogą zjeść w drewnianej La Taverna de Gala, są też trzy schroniska – jedno parafialne i dwa prywatne. Ja śpię w tym pierwszym. Liczy osiemnaście…