Powrót „białych plam”
Andrzej Nowak
Pierwsze wrażenie: wielka księga. Waży chyba parę kilogramów: blisko tysiąc stron formatu A4, gruby papier, duża czcionka. Tak się wydaje książki pomniki, z których trudno korzystać. Nie sposób zabrać jej w podróż ani czytać przy śniadaniu. Można ją tylko rozłożyć na pulpicie, dużym biurku albo postawić na półce. Czy celem tak wydanego tomu jest popularyzacja wiedzy, czy raczej udokumentowanie „akademii ku czci”?
Szesnaście dziedzin (w tym dwanaście okresów chronologicznych od 1918 do 2009 roku oraz cztery zagadnienia przekrojowe), a w każdej głos badacza z Polski i z Rosji. Nie ma nazwisk „zdobiących” antypolskie publikacje w najnowszej historiografii rosyjskiej – Lwa Sockowa, Michaiła Mieltiuchowa, Natalii Narocznickiej, Jeleny Jakowlewej, Aleksandra Szyrokorada i dziesiątków innych, których książki cieszą się w Rosji większą popularnością aniżeli prace autorów zaproszonych do tomu. To dobrze i źle. Dobrze, ponieważ podnosi poziom książki. Źle, gdyż nie oddaje tego, co rzeczywiście „trudne” w relacjach polsko-rosyjskich, czyli skali funkcjonowania szokujących kłamstw i propagandowych manipulacji.
Białe plamy…zaczynałem czytać od końca – od bardzo obszernego artykułu profesora Marka Kornata podsumowującego aktualny stan badań…