22 marca [1976]
Miron dyktuje mi na brajla Obóz ZMP. Nazwa mówi sama za siebie.
23 marca, wtorekWieczór, trochę dziś cieplej, zalatuje wiosną. A nad ranem słyszałam fletowego ptaka. Miron mówi, że u niego na Chamowie też już śpiewa. Wchodzę z panem Julianem do Mirona. Słychać muzykę, jakieś kobiece głosy, chlupot wody w łazience. Malina do nas w przedpokoju: – Są jakieś dwie dziewczyny, obce, zupełnie obce. A Miron się kąpie. Po chwili Miron wychodzi z łazienki i do mnie szeptem: – Dowiedz się, kto to są te panie, tobie jako niewidzącej prędzej wypada. – Może panie nam się przedstawią – proponuję. Dziewczyny podrywają się, podają mi rękę i wymieniają swoje nazwiska. – Czy panie pracują? – pytam głupawo,…