Żyjemy w czasie dzienników. Wciąż zyskują one na znaczeniu, a dzieje się to jednocześnie na kilku poziomach. W ciągu ostatniego dziesięciolecia mieliśmy do czynienia z dynamicznym rozwojem dzienników internetowych, czyli blogów. I choć są one czymś innym niż ich papierowe odpowiedniki (inna jest tu sytuacja komunikacyjna, inny nośnik, inny porządek prowadzenia zapisów etc.), to ich oszałamiająca liczba (kilka milionów w Polsce, kilkaset milionów na całym świecie) oraz zróżnicowanie, jeśli chodzi o wiek, wykształcenie czy zawód blogera lub blogerki, ujawniają to, co w przypadku tradycyjnych dzienników pozostawało niewidoczne: powszechność tej praktyki. Blogi dobrze pokazują, że dzienniki nie są tylko domeną literatury i literatów. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że to…