Rozumiem wciąż powracające tęsknoty za wielkimi, epickimi formami prozatorskimi, sam jednak takich nie odczuwam. Najbardziej frapujące są dla mnie pytania o polityczność literatury oraz jej związki z publicystyką. Formą sztuki zaangażowanej po 1989 r. ma być sztuka krytyczna. Twórcy związani z lewicą, wrażliwi na szkodliwe według nich zjawiska społeczne sięgnęli sprytnie po termin dobrze się kojarzący: po pierwsze – z dojrzałym realizmem powieści XIX-wiecznej, po drugie – ze sprzeciwem wobec ciasnego socrealizmu. Nie trzeba pogłębionej analizy, by wskazać na owe konteksty jako leżące u genezy wygodnego dla lewicy terminu. W ten sposób zaistniało przeciwstawienie…