Subskrybuj

„Ja tej ziemi boję się”

W filmach dotyczących Smoleńska najmniej interesujące są kwestie związane z samą katastrofą. Pod tym względem każdy z dokumentów dowodzi założonej tezy, ilustruje pewien typ spojrzenia na tragedię, żaden natomiast nie zajmuje się weryfikacją wersji drugiej strony. O wiele ciekawsze jest spojrzenie na te filmy jako na dokumenty socjologiczne, a nawet antropologiczne, mówiące o stanie zbiorowej świadomości.

Katastrofa smoleńska i jej następstwa były – poza wszystkim innym – również ogromnym wydarzeniem medialnym. Przez pierwsze dwa tygodnie nie mówiono o niczym innym, tragedia zdominowała środki masowego przekazu również przez wiele następnych miesięcy. To, w jaki sposób różnicowały się media w zależności od stosunku do katastrofy, byłoby tematem na fascynującą pracę medioznawczą, która niestety pewnie już nie powstanie, zarówno z uwagi na ogrom sprawy, jak i na coraz większy dystans czasowy. Filmy dokumentalne dotyczące katastrofy stanowią jedynie niewielki ułamek tego, co miało miejsce w mediach. One również są w historii polskiego kina fenomenem. Nie przypominam sobie bowiem żadnego innego pojedynczego wydarzenia, które zainicjowałoby powstanie tak wielu filmów dokumentalnych, w dodatku tak różnych w swojej wymowie i sposobie postrzegania świata.

Prawica i cała resztaOgółem znanych mi jest 19 filmów dokumentalnych związanych z katastrofą i jej rozmaicie pojmowanymi następstwami, włączając w to filmy zagraniczne. Można je podzielić na kilka grup, z których najliczniejszą, a także najbardziej spójną stanowią filmy, które nazwę tu umownie „prawicowymi”. O takiej kwalifikacji przesądza zbieżność ich sposobu postrzegania świata z poglądami głoszonymi przez prawicowe media (np. „Gazetę Polską”) oraz partię Prawo i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy papież nam zaufa?