„Zawsze szukamy z Joanną czegoś, czemu będzie można oddać parę lat życia i tego nie żałować” – tak mówił pan Krzysztof po premierze filmu Mój Nikifor. Teraz, po obejrzeniu filmu Papusza, nie mam wątpliwości, że taki temat Państwo znaleźliście. Kiedy po raz pierwszy przyszła do Was Papusza?
Joanna Kos-Krauze:Już dość dawno temu. Uczyłam się w liceum w klasie humanistycznej i miałam bardzo dobrych polonistów. Analizowaliśmy wiersze Papuszy, sięgnęłam wtedy także po książki Jerzego Ficowskiego i tak Papusza została we mnie na lata. Podobnie było z Nikiforem, którego poznałam dzięki książkom Andrzeja Banacha. A skoro kino publicystyczne, doraźne nie bardzo nas już interesuje, takie tematy powracają. Papusza jest chyba naszym najtrudniejszym filmem. Także dlatego, że przy jego realizacji poszliśmy na najmniejszą liczbę kompromisów, i to zarówno wobec materii filmowej, scenariusza, jak i stosunku do bohaterów. To był film trudny, ale mam nadzieję, że…