Subskrybuj
Pisarz, publicysta, felietonista. Debiutował na łamach czasopisma „Science Fiction”. Autor wielu opowiadań oraz powieści, m.in: Tracę ciepło (2007), Widma (2012), Szczęśliwej ziemi (2013), nominowanej do Nagrody Nike. W 2013 r. był nominowany do Paszportów „Polityki”...

Wędrowiec i jego rzeczy

Pisarze i filozofowie, zwłaszcza ci wędrujący, nie pozostawiają po sobie pamiątek. Po malarzach zostają płótna i farby, po gwiazdach rocka – gitary, kostiumy sceniczne i tuziny brzdąców zmajstrowanych w hotelach. Podobnie jest z reżyserami i aktorami. Tymczasem filozofujący wędrowiec, nomada z piórem lub laptopem, pozostawi po sobie kupkę szmelcu. Z pewnym poczuciem niestosowności uświadamiam sobie, że po takim Orbitowskim pozostanie znacznie więcej niż po Nietzschem. Tak nie powinno być, tak będzie, i trudno.

1.– Nie masz domu, tylko obozowiska, Orbitowski – mówi mój przyjaciel. Siedzimy w warszawskiej Charlotcie, na placu Zbawiciela, pod tęczą czekającą na spalenie. Z własnej woli bym tutaj nie przyszedł. Kobiety są za chude. Mężczyźni mają nazbyt wyszukane tatuaże, ale mój przyjaciel lubi to miejsce, no i ma dom. Jego dom stoi na wsi, zwrócony do niej ślepą ścianą bez okna, za to otwarty na łąkę, po której w pasmach porannej mgły gonią się stada saren. Wnętrze przypomina mi koszary: długi korytarz z pokojami po obu stronach wiedzie do salonu, gdzie ekran, projektor, wieża, co gra jak marzenie, i drewniane belki ciągnące się pod sufitem. Dom zaprojektowała żona mojego przyjaciela. W jego bryle zaklęta jest miłość. Siedzimy w Charlotcie i pijemy szampana. Jest jedenasta przed południem, więc chyba powinniśmy poprzestać na kawie. Zezuję w stronę czarnej walizki ustawionej przy schodach do toalety. Nie bardzo było co z nią zrobić, każdy kawałek podłogi przeznaczono tutaj na…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nazywaj rzeczy po imieniu