Urszula Pieczek: Jesień ubiegłego roku była dla Ciebie bardzo pracowita – m.in. zainaugurowałaś w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie długo oczekiwaną monograficzną wystawę od sufitu, od dębu, od marchwi, która przyciągnęła tłumy zwiedzających; powołałaś do życia Wydawnictwo Doczute; wydałaś Międzyjęzyk z Twoim esejem otwierającym, który jest intymnym i świadomym zapisem poszukiwań twórczych. Zanim porozmawiamy o książce, znaczeniu słów i idei za nimi stojących, chcę zapytać Cię o źródło i pochodzenie. Innymi słowy – skąd to wszystko?
Anna Królikiewicz: Ostatnie dwa lata były dla mnie ekstremalnie pracowite. Jak nigdy dotąd. Źródłem wystawy (której kuratorką zgodziła się zostać Emilia Orzechowska), i uprawianej przeze mnie sztuki oraz książki Międzyjęzyk, jest to, co się dzieje wokół gorącego pępka świata, czyli kuchni. Moje najnowsze prace wynikają z kryzysu wiary w mimetyczne przedstawienie i wielkoformatowy rysunek, z którymi dotąd mnie kojarzono. Tworzyłam i…