Subskrybuj
fot. Budzma Belarusami
Białoruski krytyk filmowy, dziennikarz, doktorant UW (Instytut Kultury Polskiej).

Anima Białorusi

W odróżnieniu od buntowników kina fabularnego, najważniejszymi postaciami białoruskiej animacji na jej początkowym etapie okazały się dzieci – członkowie kolektywu, zamieszkujące we wspólnotowym raju. Oczywiście był to raj jeszcze nie całkiem idealny, bo dzieci grzeszyły niewiedzą i potrzebowały dodatkowego upomnienia i oświecenia, aby przenieść się do świata bez wad.

Najpierw materiał zyskuje bieg w czasie, potem świat przedstawiony nabiera życia i wreszcie na ekranie pojawia się osoba, bohater, z jego sposobem bycia, pragnieniami i charakterem1. Taką osobą może być pacynka, rysunkowy żuczek, czyjeś zgubione okulary czy nawet kropeczka, dzięki animacji stająca się czymś więcej – osobą spotęgowaną, która dostojnie „pomnaża swą duchową wartość dzięki filmowej reprodukcji”2.

Animowany świat ma duszę. Na najgłębszym poziomie przejawia się ona poprzez magię efektów i mistykę uosobienia. Tak ożywiony świat pozwala spojrzeć przez uchylone drzwi na zagadkę „transcendencji i wcielenia”3. Zwykle trudno je dostrzec zza przesłony czarów, pogańskich efektów i iluzji, które tak dobrze zadomowiły się w kinie.

Dusza kryje się także w tajemnicach kina. Próbowano je nazywać różnymi pojęciami: „fotogenia”, „aura”, „ontologia obrazu”, „specyficzność”, „trzeci sens”, „utrwalony czas”, ale we wszystkich przypadkach chodzi o żywy i nieuchwytny pierwiastek przenikający obrazy4. Ciekawe, że na ekranie filmowym stwierdzono jednak obecność zarówno aury, którą według Waltera Benjamina sztuka „reprodukowana” bezpowrotnie utraciła, jak również bergsonowskiego…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Białoruś. Pobyt tymczasowy