Kobieta-brukselka – brzmi dziwnie, prawda? Tak jednak trzeba poprawnie nazwać po polsku malarkę z Niderlandów Południowych Michaelinę Wautier(ównę), której życie i twórczość związane były z Brukselą. Feminatywy wciąż budzą w Polsce sprzeciw, a nawet drwiny. Sam przekonałem się do nich zupełnie, gdy usłyszałem o iście staropolskiej „gościni” i dostojnej „ministrze”. Z patronimikami, czyli żeńskimi nazwiskami odojcowskimi oraz sufiksami odmężowskimi, miałem z kolei nieustannie do czynienia już od dziecka. Moja Mama, pani profesor(ka) Barbara, językoznawczyni, konsekwentnie podpisuje się i publikuje jako Oczkowa. Były z tym problemy; wiele razy nie chciano jej choćby wydać na poczcie zaadresowanego do „-owej” listu poleconego, w dowodzie wszak widniało Oczko. Z tą neutralną (czy aby jednak na pewno?) formą utożsamia się za to moja bratowa Anna zwana Xenią, rumunistka i lingwistka (Word właśnie podkreślił mi rumunistkę jako…
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...