Joseph Heller mówił, że podczas służby wojskowej w czasie II wojny światowej nigdy nie spotkał złego oficera, a wśród jego kolegów praktycznie nikt nie kwestionował potrzeby walki z Niemcami. Wszyscy wierzyli, że wojna ma sens, a udział w niej po dobrej stronie to ich zaszczytny obowiązek. Sam Heller stacjonował na Korsyce i wykonał 60 misji bojowych we Włoszech. Po powrocie do domu, odznaczony medalami za odwagę, czuł się jak prawdziwy bohater. 50 lat po wojnie i 30 po napisaniu Paragrafu 22 to odczucie nie minęło – tak przynajmniej twierdził w jednym z wywiadów w 1992 r., chyba że zmyślał.
Dlaczego zatem napisał książkę, której zbiorowym bohaterem jest grupa idiotów, fanatyków, złodziei, oportunistów, kłamców i morderców (czyli armia amerykańska), a wojna to gra o przeżycie prowadzona nie z Niemcami, ale z własnymi dowódcami? Dlaczego uczynił z wojny Amerykanów z Niemcami farsę, a z sarkazmu klucz do opisu kondycji ludzkiej? Dlaczego jego książka krąży nad nami (przynajmniej nade mną krąży) jak natręt w czasie, gdy wszyscy powinniśmy łatwo umieć odróżniać wojnę mądrą od głupiej, prawdziwych bohaterów od zbrodniarzy i awanturników, propagandę od prawdy? W Ukrainie trwa wojna, w której granice dobra i zła łatwiej określić niż w jakiejkolwiek innej.
Czy to nam coś umyka, czy Paragraf 22 zestarzał się albo wyjątkowo nie pasuje do opisu ludzkiego doświadczenia w czasach starcia rosyjskiego bestialstwa z ukraińskim bohaterstwem?
Przez 60 lat od powstania Paragraf 22 triumfował – oto ostateczna wiwisekcja wojny jako bezsensownego i antyludzkiego wymysłu człowieka. Żadna jej wersja nie ma usprawiedliwienia, a jedynym i nieuniknionym skutkiem wojny jest rozszerzanie sfery śmierci i szaleństwa. Czy i teraz, kiedy w Ukrainie łatwo odróżnić heroizm obrońców od brutalności najeźdźców, przygody Yossariana i całej reszty bohaterów Paragrafu 22 mają więc sens?
Łatwo zbyć pytanie o aktualność Paragrafu 22 odpowiedzią filologiczno-historyczną. Heller nie pisał w istocie o II wojnie światowej, tylko o wojnie koreańskiej, a pacyfistyczna interpretacja książki pojawiła się za sprawą młodych Amerykanów protestujących przeciwko konfliktowi w Wietnamie w latach 60. XX w. Autor w kilku miejscach używa ahistorycznych aluzji odnoszących tekst do czasów powojennych, np. komputerów IBM albo podpisywania deklaracji lojalności nieznanych w czasie wojny, za to wziętych żywcem z czasów senatora McCarthy’ego. Początkowo książka cieszyła się umiarkowanym powodzeniem, jej status „wielkiej amerykańskiej powieści” utrwaliły pokolenia boomersów, którzy patrzyli na świat przez pryzmat Wietnamu, ruchu praw obywatelskich i amerykańskich interwencji w latach 70. Na Paragraf 22 powinniśmy zatem spojrzeć jak na satyryczną dystopię, która korzystając z wojennej scenografii i osobistych doświadczeń autora, opisuje chaos, w jaki stoczyć się miała Ameryka w latach 60. i później.
Tylko że to słabe wyjaśnienie. Paragraf 22 to nie jest powieść publicystyczna, a Yossarian nie jest bohaterem epoki. Yossarian to połączenie Szwejka i Józefa K., ponadczasowy nośnik opozycji opisujących kondycję ludzką w sytuacji bez wyjścia: heroizm i strach, śmieszność i powagę, szaleństwo i mądrość. Wojskowy układ opisany w książce w brawurowy sposób jest odbiciem każdej biurokratycznej struktury, która wyzwala w człowieku odruchy szaleństwa i okrucieństwa – od szkoły, przez patologiczne rodziny, po korporacje. A podstawowe schematy, używane przez Hellera, to doświadczenia, które wcześniej czy później stają się naszym udziałem.
Paragraf 22 to przepis wyjaśniający dowolne postępowanie władzy w każdych okolicznościach: „Orr był wariatem i mógł być zwolniony z lotów. Wystarczyło, żeby o to poprosił, ale gdyby to zrobił, nie byłby wariatem i musiałby latać nadal. Orr byłby wariatem, gdyby chciał dalej latać, i byłby normalny, gdyby nie chciał, ale będąc normalny, musiałby latać. Skoro latał, był wariatem i mógł nie latać; ale gdyby nie chciał latać, byłby normalnym i musiałby latać”.
Sprawiedliwość to pojęcie, którego sens określa lider: „Sprawiedliwość to kolanem w brzuch z ziemi w zęby w nocy skrycie nożem z góry w dół na magazyn okrętu przez worki z piaskiem wobec przeważającej siły w ciemnościach bez słowa ostrzeżenia. Za gardło. (…) Z biodra. Rozumiecie?”.
I jeszcze: Bóg to partacz, któremu „nie wolno puścić na sucho tych wszystkich nieszczęść, które na nas sprowadził. Kiedyś będzie mi musiał za to zapłacić. Wiem nawet kiedy. Na Sądzie Ostatecznym. Tak, wtedy znajdę się tak blisko Niego, że będę mógł chwycić tego ćwoka za kark i…”.
W zalewie wywołujących konwulsje śmiesznych cytatów i obrazów z książki, które przetrwały i pewnie będą nadal obecne w masowej wyobraźni, nie powinna ginąć linia narracyjna opowieści prowadząca od absurdu do patosu i końcowej nadziei – Yossarian ucieka do Szwecji, szukając nowego życia. Kulminację rozpoczyna rozdział 39 – spacer Yossariana przez spustoszony wojną Rzym, w trakcie którego padają najistotniejsze pytania książki: „Ile rodzin głoduje, nie mogąc sobie pozwolić na kupno żywności? Ile serc jest złamanych? Ile samobójstw zdarzy się tej właśnie nocy, ile ludzi zwariuje? Ile karaluchów i kamieniczników będzie tryumfować? Ilu zwycięzców przegrywa, ile sukcesów jest klęskami, ilu bogaczy biedakami? Ilu cwaniaków jest głupcami? Ile szczęśliwych zakończeń jest nieszczęśliwymi zakończeniami? Ilu prawych ludzi jest kłamcami, ilu odważnych tchórzami, ilu wiernych zdrajcami, ilu świętych było grzesznikami, ile ludzi obdarzonych zaufaniem zaprzedało duszę szubrawcom za parę groszy, ilu w ogóle nigdy nie miało duszy? Ile prostych dróg jest krętymi ścieżkami? Ile najlepszych rodzin jest najgorszymi rodzinami i ile zacnych ludzi jest niecnymi ludźmi?”.
To nie są pytania o wojnę ani o głupotę i okrucieństwo dowódców, tylko o przyszłość Ameryki, do której wracał Yossarian. Warto je zadawać również dzisiaj, w czasach gdy w naszym świecie takie opozycje jak bohaterstwo–tchórzostwo, heroizm– śmieszność, przyzwoitość–hańba brzmią anachronicznie. Być może największym paradoksem Paragrafu 22 nie jest tytułowy Catch 22, tylko fakt, że ta opowieść o próbie zachowania życia i ucieczki przed popadnięciem w szaleństwo – wbrew okolicznościom i wszystkimi możliwymi sposobami – jest wciąż aktualna. Nie tylko w czasie wojny.
Joseph Heller Paragraf 22 tłum. Lech Jęczmyk, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1975, s. 560