Subskrybuj
Adam Zagajewski fot. Kuba Ociepa/Agencja Wyborcza.pl
Adam Zagajewski fot. Kuba Ociepa/Agencja Wyborcza.pl
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...

Moi mistrzowie: Adam Zagajewski

Idea godności każdego pojedynczego człowieka jest ideą okaleczoną. Ludzkość nadal – mimo tylu szlachetnych słów, jakie wypowiedziano i napisano – dzieli się na lepszą i gorszą.

Tom zatytułowany Trzy czwarte (Kraków 2024) zbiera wiersze Adama Zagajewskiego napisane w ciągu ostatnich kilkunastu lat życia i niewłączone wcześniej do żadnej książki. Z posłowia redaktorki tomu Anny Czabanowskiej-Wróbel wynika, że część z nich pisana była już z myślą o nowej całości, której poeta nie zdążył nie tylko dokończyć, ale nawet przygotować jej zarysu. Od redaktorki pochodzi szczęśliwy pomysł, by tej niedokończonej książce nadać tytuł jednego z najlepszych, najbardziej przejmujących wierszy, jakie się na nią złożyły. Tytuł ów nabiera w ten sposób wieloznaczności, każąc myśleć nie tylko o tym, co jest tematem konkretnego utworu, lecz i o samym poecie, który odszedł niespodziewanie w wieku lat 75, w momencie gdy pracował intensywnie nad kolejnym tomem.

Trzy czwarte – jak pisze Czabanowska-Wróbel – to wiersz, „który w sposób głęboko ironiczny i absolutnie poważny mówi o przemocy obecnej w dziejach ludzkości od jej początków”. Punktem wyjścia są słowa motta, które pochodzą od jednego z najbardziej konsekwentnych historyków przemocy, Adama Hochschilda, autora m.in. głośnej książki Duch króla Leopolda. Książka ta opowiada o piekle, jakie kolonizatorzy z Europy zgotowali mieszkańcom Konga na przełomie XIX i XX w.; szacuje się, że liczba ofiar ludobójstwa, za które odpowiedzialność ponosi ówczesny król Belgii Leopold II, mogła wynieść nawet 8 mln. Przywołany przez Zagajewskiego cytat nawiązuje z kolei do innej książki Hochschilda – Pogrzebać kajdany. Wizjonerzy i buntownicy w walce o zniesienie niewolnictwa. Amerykański historyk opowiada w niej o czasie, kiedy z Afryki do Nowego Świata wywożono statkami setki tysięcy czarnych niewolników, których praca stała się podstawą zachodniego dobrobytu. Idea, że jest to działanie głęboko niemoralne, długo i z trudem torowała sobie drogę do powszechnej świadomości.

Wiersz Zagajewskiego to swoisty skrót historii opowiadanej przez Hochschilda i innych autorów.

Zauważmy, że cały utwór to właściwie jedno zdanie, jedna konstatacja. „Oto szlachetne powołanie człowieka, oto godność…” – to słowa, które określają tonację całości. Brzmią trochę jak początek manifestu, jednak szybko okazuje się, że jest to manifest przesycony poczuciem tragizmu i wspomnianą głęboką ironią, a może nawet sarkazmem. Jakże ma się idea wielkości i godności do liczb i proporcji, o których mówi cytat zaczerpnięty z Hochschilda? W dodatku historia zniewolenia większości przez mniejszość zdaje się nie mieć końca, jej ciąg dalszy obserwujemy na naszych oczach. Piszę o wierszu Adama w dniu, w którym Stany Zjednoczone wstrzymały pomoc militarną i wywiadowczą dla broniącej się przed rosyjską inwazją Ukrainy, co oznacza – ni mniej, ni więcej – tylko kolejne ofiary po stronie napadniętych. W polityce znów siła zdaje się dominować nad sprawiedliwością, słabsi muszą się poddać dyktatowi bardziej wpływowych, muszą się ukorzyć, okazać wdzięczność, obiecać rekompensatę za pomoc, o ile w ogóle mogą jeszcze na nią liczyć…

Zauważmy, że w wierszu symbolem przemocy nie są nawet zbrodnie, ale „wszystkie te niezliczone / Udogodnienia, obozy, w których zbieraliśmy / Mniej zaradnych”. Szczególnie mocno w tym kontekście brzmi słowo „udogodnienia”. Zazwyczaj odnosimy je do tych rozwiązań technicznych czy organizacyjnych, które ułatwiają nam życie. Tu jednak dotyczy ludzi, którzy znaleźli się w kryzysie: są uciekinierami, uchodźcami, prześladowanymi. To, co im oferujemy, jest naturalnie „udogodnieniem” dla nas, nie dla nich: wygodnie nam jest zatrzymać ich daleko od nas, poza granicą widzialności, i w ten sposób – to znowu głęboko ironiczne sformułowanie – „uporządkować / Ich beznadziejne sprawy”. Możemy się wtedy zająć sprawami własnymi, sprawami „wyższego rodzaju”, nie niepokojeni tym, że gdzieś tam ludzie umierają tysiącami z głodu, chorób czy na skutek bezpośrednich ataków.

Nasz świat jest dysproporcjonalny – mniejszość może cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa osiąganym za cenę podporządkowania sobie większości.

Idea godności każdego pojedynczego człowieka jest ideą okaleczoną. Ludzkość nadal – mimo tylu szlachetnych słów, jakie wypowiedziano i napisano – dzieli się na lepszą i gorszą. Zapewne niechętnie się do tego przed sobą przyznamy, lecz tak właśnie jest: takiego rozróżnienia dokonujemy także my sami, we własnym życiu, własnej wyobraźni, w podejmowanych decyzjach. O tym mówi zakończenie wiersza, w którym następuje nagłe przejście od „my” do „ty” i „ja”. Zauważmy, co robi poeta. Nie formułuje tu konkretnego oskarżenia, nie mówi: jesteś winien, jestem winny tego a tego. W ten swoisty manifest wkrada się nagle jakby moment zawahania, podkreślony kolokwialnym „to znaczy”. Nie ma konkretnego zarzutu, jest konstatacja: „wystarczy / Rozglądnąć się dokoła”.

To znakomity chwyt. Sens zdania nie rozsypuje się. Wiadomo, o co chodzi. Wystarczy się rozglądnąć, żeby zrozumieć, że ty i ja należymy do uprzywilejowanej mniejszości. A jednak ten moment zawahania, delikatnego potknięcia decyduje o sile utworu. To, o czym mowa, nie jest żadną ogólną sprawą – ale moją i twoją. Ja i ty jesteśmy w samym jej środku. Niesymetryczność świata i dominacja silnych nad mniej zaradnymi to także nasz problem.

Adam Zagajewski
Trzy czwarte

W okolicach roku 1800 trzy czwarte ludzkości
było niewolnikami.
Adam Hochschild

Oto szlachetne powołanie człowieka, oto godność
Która towarzyszy nam od czasu kiedy pozbyliśmy się
Tych nudnych Neandertalczyków z ich smętnym
Spojrzeniem i potem wszystkie te niezliczone
Udogodnienia, obozy, w których zbieraliśmy
Mniej zaradnych, gdzie zawsze gromadziliśmy
Uciekinierów, Żydów, Rohingya, Syryjczyków,
Ujgurów, i tylu innych, żeby uporządkować
Ich beznadziejne sprawy, żeby nie przeszkadzali
W sprawach wyższego rodzaju, na których dużo lepiej
Zna się jedna czwarta ludzkości, to znaczy, wystarczy
Rozglądnąć się dokoła, ty, mój drogi czytelniku
i ja, autor.

 

Artykuł pojawił się w numerze: Jak smakuje życie w Korei