Subskrybuj
Ilustracja: Jakub Litwornia
Ilustracja: Jakub Litwornia
Prozaik, promotor literatury. Ukończył edytorstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował w „Twórczości” opowiadaniem Agresty. Publikował także w „Fabulariach”, „Kontencie” i „Frazie”. Dwukrotnie (w 2020 i 2021) został finalistą „Pierwszej książki prozą” Biura Literackiego. Mieszka w Krakowie.

Nie ma, nie ma wody

„Nie ma nic, co by było mniej pobożne niż trwanie przy wierze. Gdyby istniał Bóg, on pierwszy miałby je człowiekowi za złe" – Multatuli.

Niebo powoli szarzało, zmiatając z siebie migoczące blado gwiazdy i robiąc miejsce słońcu, które za dnia miało prażyć ciemne ramiona żołnierzy króla Chaldejczyków Nabuchodonozora, a jego judzkich niewolników, zbitych w senne gromady, gdzie jeden zgięty kark krył się pod drugim, powalać w rozognione piaski pustyni, od których skóra ich syczała jak przypiekana na blasze. Nastał poranek po wieczorze dnia pierwszego, jom riszon, był siódmy dzień wiosennego miesiąca nisan. Rogate żmije, które na noc pogrzebały się pod skałami, wypełzały na łowy, parskały konie, dogasały ogniska, a czarne namioty, domy z włosia, beit sha’ar, ustawione olbrzymim kołem, wyłaniały się z mroku. W ich kręgu spoczywali niewolnicy: jedni, ubrani w same suknie z bisioru, trzęśli się od chłodu, przywierali do swoich towarzyszy albo, jeśli ktoś je ze sobą prowadził, do zwierząt, od których biło ciepło, pozostali kładli się w tlących się popiołach; inni, okryci wielbłądzimi skórami albo płaszczami z owczej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy zwierzęta domowe są z nami szczęśliwe?