Żywot tytułowego bohatera przypada na szczególnie intensywny i tragiczny czas w nowożytnych dziejach diaspory żydowskiej. Żydzi doświadczają wówczas pasma cierpień i krzywd w związku z toczącymi się na terenach Europy Wschodniej wojnami, w tym najazdami szwedzkimi. Kulminacja antyżydowskiej przemocy następuje podczas powstania Chmielnickiego, które pozbawia mieszkających w Rzeczypospolitej Żydów dotychczasowego poczucia względnego bezpieczeństwa i stabilizacji. W efekcie życie w diasporze staje się dla nich coraz bardziej dojmującą udręką. Pragnienie końca galutu (wygnania) wzrasta do tego stopnia, że wydarzenia połowy XVII w. zaczynają być postrzegane jako „bóle porodowe” zapowiadające przyjście upragnionego Mesjasza. Wobec wzmożonego oczekiwania mesjańskiego – a więc na niezwykle podatnym gruncie – działalność rozpoczyna Szabtaj Cwi, samo zwańczy zbawiciel. Aby uchwycić atmosferę tego dziejowego poruszenia, Yakov Z. Mayer, izraelski pisarz i badacz zajmujący się historią książki hebrajskiej, sięga w swojej powieści po konwencję łotrzykowską. Z właściwą jej ironią i satyrycznym zacięciem tworzy fascynującą i barwną opowieść o losach bohatera fikcyjnego, który na skutek zaskakujących zbiegów okoliczności trafia w samo centrum XVII-wiecznej gorączki mesjańskiej.
Pikarejski wzorzec narracyjny – choć wyrasta z zupełnie innej tradycji literackiej – jest w gruncie rzeczy bardzo bliski nowoczesnej literaturze żydowskiej (hebrajskiej i jidyszowej). Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą kreacji typowego dla powieści łotrzykowskiej nieheroicznego bohatera – włóczęgi, oszusta i awanturnika, który ma pochodzenie marańskie. Jak zaznacza Agata Bielik-Robson w tekście Burzliwy żywot amureca, czyli jak Jakub Pannę zdobywał, marani, potomkowie Żydów sefardyjskich, dobrowolnie lub przymusowo przyjmujący chrześcijaństwo, zajmowali pozycję pograniczną, która wystawiała ich na zarzuty „łotrostwa”, „szachrajstwa” i „krętactwa”. Z hiszpańskim pícaro żydowskiego łotrzyka łączy impuls wędrowania, „łazikowania”, nieustannego bycia w ruchu, pobudzanego przez egzystencjalne niepokoje i tożsamościowe dylematy. Zajmująca się kulturą żydowską prof. Miriam Udel określa go hebrajskim słowem palit, co znaczy: uciekinier, uchodźca, ocalały. Perspektywa takiego bohatera pozwala więc na eksplorowanie diasporycznej kondycji Żydów, którą wyznaczają marginalność, peryferyjność i mobilność.
Nechemia jest postacią pełną sprzeczności, łączy w sobie cechy żydowskiego łazika-uciekiniera z marańskim byciem pomiędzy. To wprawdzie dociekliwy talmid chacham, uczony w Piśmie zgłębiający dodatkowo tajniki kabały i żywiący prawdziwą miłość do świętych ksiąg, nie wyróżnia się jednak wybitnymi zdolnościami intelektualnymi. Jest również znany jako baal szem, czyli cudotwórca i uzdrowiciel, który posługuje się Boskimi Imionami do sporządzania amuletów chroniących przed złem. Całą wiedzę z zakresu kabały praktycznej ma zgromadzoną w zielonym notesie. Gdy zostaje go pozbawiony, traci moc czynienia cudów (nie pamięta dokładnych formuł). Możemy więc powątpiewać w jego prawdziwe zdolności nadprzyrodzone. W dodatku nadużywa swoich umiejętności, posuwając się do wątpliwych moralnie czynów. W celach zarobkowych oszukuje, manipuluje, kradnie. Z egocentrycznych skłonności eksperymentuje z alchemią i poszukuje kamienia filozoficznego. Przez pewien czas ma zastępować rabina w Komarnie. Tego tymczasowego awansu nie odbiera jednak jako zaszczytu, lecz jako zobowiązanie, które go unieruchamia i nie pozwala wyruszyć w drogę.
Ambiwalencje charakteryzujące Nechemię zapowiada już otwierająca powieść scena jego narodzin. Okazuje się, że chłopiec rodzi się z sześcioma palcami u lewej ręki. Cielesny defekt pozbawiał kapłanów w judaizmie możliwości wykonywania świętej służby w jerozolimskiej świątyni, Nechemię – jako pochodzącego z kapłańskiego rodu – napiętnowuje i czyni innym. W rozwiązaniu problemu ma pomóc interwencja wielkiego kabalisty i cadyka Elijahu z Chełma, który odkrywa, że syn reb Gawriela i Pesili został podmieniony za sprawą diabelskiej sztuczki. Cadyk odczynia urok, ale na próżno – dodatkowy palec nie znika, tylko pojawia się przy prawej ręce. Zakłócony porządek rzeczy sprawia, że Nechemia jest kimś innym w dwojakim sensie – nie jest tożsamy (taki sam jak wszyscy) i znajduje się nie na swoim miejscu. We śnie dręczą go pytania: „Dlaczego nie byłeś Nechemią? Ja jestem nie-Nechemia? Kto to taki, pyta Nechemia”. Wobec tego jego wędrowanie staje się zadaniem tożsamościowym, podejmowanym w celu odnalezienia siebie.
Podróż Nechemii przebiega zgodnie z modelem łotrzykowskim: bohater wikła się, często mimowolnie, w kolejne awantury, które zmuszają go do ciągłej ucieczki. Po raz pierwszy uchodzi z życiem w rodzinnym Połonnem podczas powstania kozackiego, kiedy to traci swoich rodziców – i od tego momentu nosi w sobie pamięć niedoszłej śmierci. Jego podróż, która wiedzie go przez Lwów, Kraków, Częstochowę, a ostatecznie doprowadza do Konstantynopola i twierdzy Gallipoli, gdzie spotyka Szabtaja Cwiego, zaczyna się od ucieczki z Komarna i opuszczenia własnej rodziny. Nechemia cały czas próbuje się komuś lub czemuś wymknąć, prowadząc przy tym tożsamościowe gry – przebiera się za mnicha, udaje Iwana z Kijowa, a potem świętego męża, którego nawiedza Najświętsza Panienka w klasztorze jasnogórskim, ukrywa się w niedźwiedzim przebraniu, wraz z wędrowną trupą teatralną wystawia Burzę Szekspira. Gdy ostatecznie przyjmuje islam (antycypując niejako los fałszywego Mesjasza), staje się odszczepieńcem, ale nadal w ukryciu praktykuje judaizm. Balansowanie „pomiędzy” wpędza go w stan ciągłej niepewności, jednocześnie pozwala mu destabilizować ustalone porządki normatywne, przekraczać granice państw, tradycji, religii, języków i tożsamości. Jest osobą, która nie wierzy na słowo, ale wątpi, waha się i szuka potwierdzeń. Nie ulega więc fanatycznemu pragnieniu cudu, za sprawą którego nawet na tynku pokrytym grzybem i plamą wilgoci można zobaczyć proroka Eliasza. Jednocześnie dostrzega pewne sygnały i znaki, lecz zastanawia się, czy można je w taki sposób odczytywać. Podążanie za niespokojną duszą żydowską sprawia, że powieść pozostawia nas bez ostatecznych rozstrzygnięć, z pytaniem nurtującym samego Nechemię o to, co jest prawdą, a co fikcją spełniającą nasze oczekiwania, pragnienia czy tęsknoty.
Yakov Z. Mayer Nechemia tłum. Magdalena Sommer, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, s. 422