Nigdy nie zapomnę tej ekscytacji. Idziemy z tatą, w ręce paszporty. Strażnicy przeglądają dokumenty, i już. Jesteśmy za granicą, ja po raz pierwszy w życiu. Przeszliśmy może ze 100 m, weszliśmy do kawiarni, bo zaczęło padać, i kupiliśmy sobie herbatę. W kącie grała szafa, potem jeszcze tylko kilkukrotnie widziałem ten przedziwny przedmiot, najczęściej w filmach. W sklepie kupujemy czekoladę i już wracamy. Moja pierwsza zagraniczna wyprawa to spacer przez Most Przyjaźni w Cieszynie. W domu to samo: nie mieliśmy satelity, ale Česká televize wespół z TV Novą łapały na naziemnej i otwierały granice jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej. Pokręciłeś gałką radia i leciała Vondráčková, teraz Farna, albo jakiś inny czeski pop….
Redaktor miesięcznika „Znak”, doktor filozofii. Współpracuje z magazynem „Kontakt”, pisze również w „Tygodniku Powszechnym” i w Mint Magazine