Mój prapradziadek Andrzej został kotlarzem i wyrabiał kotły parowe na rządowe okręty, a choć była to brudna praca, prapradziadek nie przejmował się zbytnio, bo i tak był nawykły do brudu, chłop musi być nawykły do brudu i smrodu, bo jak inaczej pracowałby w ziemi, jak inaczej pracowałby ze zwierzętami, jak wybierałby gnój spod nich i jak nawoziłby nim ziemię, jak inaczej rozkopywałby ją i zakopywał, chłop musi być przyzwyczajony do brudu i smrodu i mój prapradziadek był, i dlatego wziął posadę kotlarza, i był z niej zadowolony, bo zarabiał znacznie więcej niż w warsztacie, zarabiał ponad pięć dolarów za dzień za dziesięć godzin pracy plus zarabiał za godzinę jak za dwie, jeśli zostawał po godzinach, a dość często zostawał po godzinach, bo co innego miał do roboty w obcym kraju z obcymi ludźmi, więc postanowił pracować ponad miarę i został uznany za pierwszorzędnego kotlarza, i otrzymał podwyżkę, i być może mógł posłać trochę dolarów do rodzinnego domu, a może nawet…
Prozaik, promotor literatury. Ukończył edytorstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował w „Twórczości” opowiadaniem Agresty. Publikował także w „Fabulariach”, „Kontencie” i „Frazie”. Dwukrotnie (w 2020 i 2021) został finalistą „Pierwszej książki prozą” Biura Literackiego. Mieszka w Krakowie.