Nowe postanowienia
W pierwszy dzień nowego roku leżeliśmy na trawie.
Nie było wcale zimno i podobało nam się
oddychanie chlorem, odrywanie płytek,
odtwarzanie sierpnia wzdłuż i wszerz.
Chwyciłam cię za rękę z pragnieniem
równym temu z pięknych zdjęć przyszłości.
Jednak basen był pusty.
Potem rozpadało się gwałtownie,
ulewa pozrywała girlandy,
ubłociła obraz.
Nie byliśmy oswojeni z deszczem
ani z miłością tak suchą,
że zmuszała nas do biegania o każdej porze,
kręcenia się w kółko.
Gdy przestało padać, wróciliśmy do domu.
Święto skończyło się na zawsze.
tłum. Paweł Orzeł
Pierwszy dzień nowego roku. To wtedy zwykle z lekką ekscytacją, ale i niepewnością wieszamy nowy kalendarz, z nadzieją starając się myśleć o tym, co nowe. Czas zdaje się płynąć powoli i leniwie. Chcemy wierzyć, że otwiera się wiele możliwości. Czasem jednak nie potrafimy.
W wierszu młodej (rocznik 1997) hiszpańskiej poetki Rosy Berbel pierwszy dzień nowego roku to moment wyznaczający wyraźny przełom.
Jego nadejście jest w tekście wyraźnie stopniowane. Na początku widzimy parę leżącą w styczniu na trawie. Katastrofa klimatyczna przyzwyczaiła nas do takich obrazków. Mogą niepokoić, lecz często przyjmowane są po prostu jako przyjemniejsze oblicze zachodzących zmian. W kolejnym fragmencie sytuacja zostaje dookreślona za pomocą aliteracji zbudowanej dzięki ustawieniu obok siebie trzech czasowników zaczynających się od zestawienia głosek „od”: oddychanie, odrywanie, odtwarzanie. Dzięki temu wyliczeniu powtarzanych czynności mamy wrażenie wejścia w intymną przestrzeń relacji zachodzącej między „my” lirycznym. Rodzące się w nim pragnienie wychyla ku perspektywie przyszłości. Jednak tu następuje już wyraźne zderzenie z rzeczywistością. Basen okazuje się pusty. Lato w zimie nie pozostaje bez konwencji.
Ekstrema pogodowe dają o sobie znać: spada gwałtowny deszcz, wieje silny wiatr, wszędzie jest pełno błota. W obliczu tego, co się wydarza, miłość też nie może już pozostać taka sama, potrzebuje przedefiniowania (w wierszu 22. wiek z tego samego tomu czytam: „Jak rozpoznać wiersze miłosne, / gdy pole semantyczne / okazuje się przestarzałe”). Dobrze obrazuje to epitet „sucha miłość” – sucha, czyli taka, której nie wystarczy już dotychczasowa energia, potrzebuje krążyć i kluczyć, by odnaleźć nową siłę i znaczenie. Ostatnie dwa wersy przystopowują lawinę wydarzeń i zmuszają do zatrzymania: choć możliwy jest jeszcze powrót do domu, kończy się święto i zdaje się, że nic już nie będzie takie samo. Czy to wyłącznie smutny obrazek na początek roku? Niekoniecznie. Spójrzmy na wiersz w kontekście całego tomu.
Wiersz Nowe postanowienia jest inicjalnym utworem Planet fantomowych, drugiego zbioru poetki po debiutanckim dziewczynki zawsze mówią prawdę – bardzo dobrze przyjętym w Hiszpanii, u nas raczej bez echa, a szkoda, bo to świetna próba pisania o dorastaniu i rozliczania się z historią rodzinną. Tytuł drugiej książki – Los planetas fantasma – nieco dosłowniej tłumaczony jako „planety widma”, nasuwa skojarzenie z astronomicznym rejestrem: chodzi prawdopodobnie o ciała niebieskie, które nie są widoczne przy użyciu standardowych wskaźników obserwacyjnych, lecz można postulować ich istnienie na podstawie przesłanek pośrednich, np. przyspieszenia grawitacyjnego. Berbel zaprasza nas w podróż na takie właśnie planety możliwości.
Przewijający się motyw końca święta można rozumieć co najmniej dwojako. W pierwszej kolejności w kontekście pandemicznym, w którym też powstał zbiór wierszy.
Poetka rysuje zatem obraz świata bez imprez, opustoszałych domów, w których nie można organizować większych zgromadzeń.
Druga perspektywa rozumienia „końca święta” jest jednak znacznie szersza: chodzi o koniec świata, który znaliśmy. Berbel nie koncentruje się na tym, co było, tylko pomaga nam przenieść się w rzeczywistość postapokaliptyczną. Niczym Cormac McCarthy w Drodze zaprasza nas do wędrówki po pustynnej przestrzeni, a jej propozycja jest swego rodzaju ćwiczeniem z wyobraźni.
I choć poruszamy się po świecie, w którym „letni upał zabija wszystkie nasze kwiaty”, a „domy [są] rozrzucone po czerwonej pustyni”, to Berbel nie pozwala nam pozostać w smutku, niepokoju i bezsilności. Gdzie tylko może, tropi przebłyski światła. Światło to u niej możliwość, nadzieja, wdzięczność. Znajdujemy się w świecie duchów i zgliszcz, ale ostatecznie przecież nie wszystko umarło. „To cud być / tam, gdzie toczy się życie / prawie nigdy się to nie zdarza, rzadko te kwiatki, / malutkie i białe, rosną przy moich drzwiach” – pisze w wierszu Inne święta. Przecież mimo że skończyły się stare sposoby celebracji, mogą odsłonić się nowe. Celebracja drobiazgów. Celebracja codzienności.
„Dokąd idziemy? – Wciąż do domu” – pisał romantyczny poeta Novalis. Autorka zdaje się pogrywać z tym romantycznym myśleniem, z myślą, że miałby być możliwy ruch ze świata ku sobie, naturze czy absolutowi. W jej wizji nie ma już zamieszkiwania, jest tylko pomieszkiwanie, chwytanie się odprysków. Poetka staje się czarownicą, która odprawia obrzędy i rytuały, wymyśla zaklęcia, komunikuje się z duchami – poszukuje innych sposobów bycia w świecie, jednak ze świadomością, że są one czymś ulotnym, stwarzanym wciąż od nowa.
Są też Planety fantomowe, na co wskazywał już otwarciowy wiersz, książką o miłości.
Miłości, którą domaga się innej formuły, dostosowanej do warunków zmieniającego się świata. Berbel posługuje się formą „my” w sposób ironiczny i zdystansowany. Dobrze obrazuje to wiersz W drodze, który rozbija liczbę mnogą na pojedyncze: „Kiedy ja przemierzałam samochodem Hiszpanię, / ty na kanapie oczekiwałeś mojego powrotu”. Miłość nie jest jednością, nie daje schronienia, chociaż nim bywa. A to już przecież dużo.
Propozycja hiszpańskiej poetki to bardzo dobre ćwiczenie zwłaszcza dla tych, którzy nowy kalendarz otworzyli lub powiesili raczej z niepokojem, czy coś dobrego może się jeszcze przydarzyć w świecie pełnym zła, kryzysów, cierpienia. „Zniszczenie jest kosmiczne i maleńkie. / Jednocześnie: kosmiczne i maleńkie”. Ostatecznie to w pewnym sensie kwestia perspektywy i naszego wyboru tego, co zdecydujemy się zobaczyć. Spróbujmy się w tym ćwiczyć. Niech to będą „nowe postanowienia”.
Rosa Berbel Planety fantomowe tłum. Paweł Orzeł, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2024, s. 80