Jeśli Sloterdijk próbuje rozprawić się z „widmem religii” (z tezami, jakoby po epoce triumfu rozumu i sceptycyzmu wobec metafizyki następował obecnie ponownie wzrost wiary i swoisty <i>revanche du Dieu</i>), to dokładnie w tym sensie, że przekonuje on, iż to, co powraca, nie ma wcale charakteru religijnego i nie wynika z głodu transcendencji. Wręcz przeciwnie, w rzekomym powrocie religii nie chodzi o zaspokojenie potrzeby spotkania z Absolutem, ale o rytualny system uodparniający, który pozwoli dezaktywować lub co najmniej wyciszyć niepewność ludzkiej egzystencji.
Co chce nam zaproponować niemiecki filozof w książce pod – nie ukrywajmy – dziwnie jak na filozofię brzmiącym tytułem? Czy jest to poważny zbiór filozoficznych refleksji nad dobrym życiem czy też kolejne, po propozycji wywrócenia do góry nogami systemu podatkowego (Rewolucja dającej ręki), kontrowersyjne wystąpienie niemieckiego myśliciela? Bez silenia się na zbędną oryginalność odpowiedzieć można, że w przypadku Musisz życie swe odmienić mamy do czynienia z dziełem wielowarstwowym i choć z jego licznych wątków nie sposób właściwie zdać sprawy, to…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Nazywaj rzeczy po imieniu