Subskrybuj

Archipelag porównań

Komparatystyka literacka bywa sprowadzana do mniej lub bardziej błyskotliwej „wpływologii”. A przecież porównanie to jeszcze nie dowód.

Najbardziej pierwotna, jeśli idzie o dzieje kultury, formuła wiedzy o literaturze, czyli filologia, z samej zasady posługiwała się metodą komparatystyczną. Wynikało to choćby z imitacyjnego paradygmatu estetyki (nazywanego potocznie klasycyzmem), który postulował naśladowanie „arcydzieł”, co w praktyce oznaczało stałe odnoszenie tekstu będącego przedmiotem uwagi krytyka do powszechnie uznawanych wzorców.

„Komparatystykę” pierwotną pojmowano zazwyczaj jako kompetencję do uprawiania krytyki konkretnego tekstu. Opierała się zatem na znajomości języków, teorii literatury, wreszcie „kanonu piękna”, czyli zbioru tekstów uznawanych w tymże układzie i czasie za źródło norm estetycznych, tematów, motywów, wzorców formalnych. Takie pojmowanie filologii wymagało praktycznie nieograniczonej erudycji od uprawiającego tę dyscyplinę humanistyki badacza.

„Komparatystyka naturalna” rozpoznawalna w podstawowej formule filologii, była jednak zaledwie punktem wyjścia dla nowszej konstrukcji pojęciowej w XIX-XX w. Formowanie się od czasów nowożytnych państw i kultur narodowych ustawiło pierwotną formułę filologii w mniej lub bardziej wyrazistej opozycji do aspiracji tychże kultur, a także do paradygmatu emulacyjnego estetyki, który można nazwać „konceptystycznym” czy „romantycznym”. Nie zadowalał się on już naśladowaniem wzorców klasycznych, lecz postulował mniej albo bardziej „zuchwałą” ich kontestację. Punktem wyjścia dla emulacji na gruncie literackim była parafraza najpierw tekstu kanonicznego w języku oryginału, potem jego „przekład” (rozumiany dość swobodnie) na język kultury narodowej, wreszcie konstruowanie gatunków, form wersyfikacyjnych, obrazowania, tematów i motywów nieznanych wzorcom normatywnym, „klasycznym”, a identyfikowanym przeważnie jako „rodzime”.


Nacjonalizm i kosmpolityzm

Od drugiej połowy XIX w. owa gra pomiędzy uniwersalną i narodową tożsamością kulturową przyczyniła się do skonstruowania nowej formuły literaturoznawstwa porównawczego, które miałoby odtąd rozpoznawać „oryginalność” zarówno indywidualną jak i „narodową”. Umieszczam ten przymiotnik w cudzysłowie, bowiem pojmowanie kategorii narodu uległo dość istotnym przeformułowaniom: od „narodu politycznego” (czyli np. szlachty) do „narodu etnicznego”, który wyznaczników swojej tożsamości szuka odtąd w językach narodowych, wspólnym terytorium, wspólnej historii, a nawet religii.

Krytyk literacki w tych okolicznościach kieruje swoją uwagę na „porównywanie” tekstów literatury narodowej z tekstami z literatury powszechnej, komentując już nie tyle wpływy i zbieżności, co przede wszystkim powiązanie z „charakterem narodowym”. Opozycja pojęć „literatura narodowa” – „literatura powszechna” stała się aż po połowę XX w. jednym z głównych wyznaczników literaturoznawstwa porównawczego, nabierając czasami zabarwienia ideologicznego, gdy próbowano wykazać „wyższość” jednego rodzaju twórczości nad innymi. Ten kierunek refleksji doprowadził do kryzysu: z jednej strony stawiany pod adresem komparatystyki zarzut rozmaicie zabarwionego nacjonalizmu (czy szowinizmu), z drugiej zaś – „kosmopolityzmu”, który zrujnował autorytet poznawczy tej dyscypliny.

Poza tym metodologia komparatystyki, sprowadzana czasami do mniej lub bardziej błyskotliwie uprawianej „wpływologii” (jak ironicznie nazwał takie komentarze Wacław Borowy), utraciła wiarygodność do tego stopnia, iż można było stwierdzić, jak uczynił to w 1968 r. René Etiemble, że samo „porównanie to jeszcze nie dowód” („comparaison n’est pas raison”). Musiała zatem ta gałąź literaturoznawstwa szukać wciąż na nowo metod nadawczych i aktualizować cele badawcze w zależności od pytań, jakie w kontekście współczesnej refleksji o kulturze stawia się tekstom współtworzącym literaturę powszechną.

W Polsce niepodległej komparatystyka (w powiązaniu z folklorystyką) miała znaczne osiągnięcia w okresie międzywojennym, prowadzono bowiem w jej ramach studia nad kontaktami polskiej kultury z rozmaitymi ośrodkami w Europie, nad krążeniem i wymianą form, gatunków, tematów i motywów, co pozwalało postrzegać literaturę narodową jako silnie i twórczo powiązaną z kulturą uniwersalną. Wojna ideologiczna z Zachodem w pierwszych dekadach powojennych nie sprzyjała komparatystyce postrzeganej jako metodologia „burżuazyjna”. Dopiero od lat sześćdziesiątych XX w. można mówić o pełnym u nas powrocie literaturoznawstwa porównawczego. Dokumentacją tego procesu w jego zaawansowanej fazie jest dorobek naukowy środowiska skupionego wokół Katedry Komparatystyki Literackiej Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Sens porównywania

Zainicjowana przed paroma zaledwie laty przez prof. Marię Korytowską seria Komparatystyka polska. Tradycja i współczesność składa się już z dziesięciu tomów zbudowanych tematycznie na konkretnej „idei”. To właśnie historia idei okazała się w tym przypadku jednym z bardziej inspirujących paradygmatów myślenia o kulturze i literaturze powszechnej.

W serii tej można wyróżnić publikacje, które powstały z materiałów przedstawianych na regularnie odbywających się międzynarodowych konferencjach naukowych. Nie są to jednak mechanicznie redagowane „fascykuły” z referatami, przeciwnie – mają zdecydowanie charakter monografii ukazujących wszechstronnie określony temat.

Cykl otworzyła książka Dziedzictwo Odyseusza, podróż, obcość i tożsamość, identyfikacja, przestrzeń (2007), której tytułowa postać symbolizuje rozmaite relacje międzykulturowe ukazane właśnie jako przedmiot komparatystyki literackiej . Tematem pierwszoplanowym jest w tym zbiorze podróż, a także podróżnik, pielgrzym.

W inny sposób nawiązuje do antycznego, śródziemnomorskiego, ale też uniwersalnego kodu kulturowego tytuł kolejnej księgi pokonferencyjnej Oblicza Narcyza, który sygnalizuje również powiązany z tożsamością temat „obecności autora w dziele”, zarówno „literackim”, jak i należącym do innego obszaru twórczości artystycznej . Z publikacją…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Homoseksualista idzie do nieba