W ogólnym zarysie amerykański historyk ma niewątpliwie rację. To właśnie za sprawą toksycznego sprzężenia zwrotnego, synergii dwóch światowych mocarstw, doszło do niespotykanej w dziejach rzezi. Ma też rację, kiedy pisze: „systemy nazistowski i stalinowski trzeba porównywać – nie dlatego, aby zrozumieć jeden czy drugi, ale dlatego, aby zrozumieć nasze czasy i nas samych” (s. 410). Trudno też nie zgodzić się jego tezą, że doświadczenie totalitaryzmu to opowieść o zderzeniu ideologii z ekonomią, oportunizmu ze skondensowanym strachem i wielkimi nadziejami.
W nieco subtelniejszy sposób, jeśli chodzi o urodę wywodu, jego rozumowanie przypomina argumentację kontrowersyjnego niemieckiego historyka Ernsta Noltego – autora klasycznej już pozycji Europejska wojna domowa. Nie jest to zresztą zarzut imitacji,lecz raczej wskazanie, jak wiele badacz zawdzięcza dorobkowi jednej z najważniejszych światowych historiografii. Czytana jako zapis pewnego cyklu masowego zabijania, swego rodzaju kronika ludobójstwa, nie ma wielu odpowiedników w literaturze przedmiotu.
Snyder nie neguje, co podnosili niektórzy z jego krytyków, wyjątkowości Shoah, lecz zbrodnie tę kontekstualizuje i tematyzuje. Inną rzeczą jest, czy zawsze robi to w sposób uzasadniony. Najciekawsze w Skrwawionych ziemiach jest jednak studium przypadków – starannie analizowanych masowych rzezi.
Novum w ujęciu Snydera stanowi wszak nie komparatystyka, ale spojrzenie na masakry pierwszej połowy XX wieku z punktu widzenia ludności cywilnej i człowieka jako podmiotu, czyli odwrócenia logiki, którą posługiwali się ideologiczni zbrodniarze. Jak czytamy we wstępie: „to historia ludzi zabitych przez politykę” (s. 20). Stąd zapewnie wyróżniony rozdział o nieco pretensjonalnym tytule Człowieczeństwo. Amerykański historyk nie docenia jednak wagi holistycznego ujęcia projektu nazistowskiego. Tłumacząc go ideologicznym splotem darwinizmu, nacjonalizmu i biologizmu czy rasizmu i imperializmu, nie docenia roli, jaką odgrywa tu sam antysemityzm.
Produkt polityki historycznej
Lektura książki rodzi fundamentalną wątpliwość. Czy faktycznie da się porównać los Żydów podlegających najpierw systematycznej ideologicznej patologizacji, potem gettoizacji, ograbieniu i dehumanizacji, a wreszcie metodycznej, całościowej eksterminacji, jaką przeprowadziła III Rzesza, z doświadczeniem którejkolwiek z grup społecznych i narodowych, o których pisze Snyder?
W nieco zaskakujący sposób autor wyodrębnił z toku wywodu rozdział Antysemityzm sowiecki. Wiele już na ten temat napisano i jeszcze sporo ponurych kart tamtej rzeczywistości ujrzy pewnie światło dzienne, ale zestawiać antysemityzm nazistów z „radzieckim” i jego późniejszymi, międzynarodowymi implementacjami, jest kompletnym nieporozumieniem. Zagłada Żydów właśnie na tle historycznym okazuje się zjawiskiem szczególnym i niepowtarzalnym. Różnice nie tkwią tu jednak tylko w liczbach i skali ludobójstwa, jak dowodzi tego autor, ale także w intencjach i motywacjach oprawców.
Dla bardziej wymagających czytelników książka może być dobrym przewodnikiem tego, co w ostatnich latach napisano o stalinowskim komunizmie. Warto tu odnotować studia Sheili Fitzpatrick, Christiana Streita, Christiana Gerlacha oraz kilku mniej znanych w Polsce autorów. Niektórzy z nich to obecnie najwybitniejsi na świecie znawcy stalinizmu, którzy z pewnością zasługują na zainteresowanie rodzimych wydawców, jak na przykład Hiroaki Kuromiya – historyk, któremu bliskie są nasze realia. Spośród polskich badaczy, poza nielicznymi, choć znakomitymi wyjątkami, panuje tu niestety marazm, czego dobrą ilustracją jest schyłek ambitnego przedsięwzięcia edytorskiego dotyczącego PRL-u, to znaczy prowadzonej przez wydawnictwo Trio serii Spotkania z PRL.
Nie będzie chyba wielką przesadą stwierdzenie, że Snyder okazuje się chyba najlepszym produktem rodzimej polityki historycznej. Uczony z Yale ma opinię polocentrycznego. Trudno będzie mu po Skrawionych ziemiach pozbyć się tej etykietki. Potrafił on jak nikt przed nim wytłumaczyć i wpleść w doświadczenia XX wieku kilka istotnych dla polskiej opinii epizodów i wydarzeń z II wojny światowej, które dla zachodniego czytelnika pozostawały niezrozumiałe. Jego spojrzenie na polską historię jest niemal podręcznikowe.
Programowa komparatystykaII Rzeczpospolita oczami Snydera to prawie ostoja świata zachodniego, a dyskryminacja Żydów i innych mniejszości, w tym przede wszystkim Ukraińców, mieści się według niego w powszechnej wówczas konwencji uprzedzeń. Wydaje się jednak, że historykowi, który patrzy na konfrontację dwóch totalitarnych mocarstw w perspektywie globalnej (sam nie używa tej nomenklatury, ale tu akurat nie musi mieć racji) nieco pogarsza się ostrość spojrzenia. On sam tłumaczy, że z daleka lepiej zdobyć się na dystans. Jest w tym wiele prawdy, ale też trochę przesady. Druga Rzeczpospolita to ciągle w polskiej świadomości historycznej studnia pełna mitów, z którą może się tylko równać Rzeczpospolita Obojga Narodów jako raj dla Żydów i innych mniejszości. Jak długo te mity nie zostaną zdekonstruowane i rozebrane na części pierwsze, tak długo nie zrozumie się u nas nie tylko drażliwości historycznej sąsiadów, ale i szeregu niuansów ich obecnej wewnętrznej polityki. Sporo pisał już o tym zresztą sam Snyder. Wiele kłopotów…