Subskrybuj
Filozof, dziennikarz i popularyzator nauki, redaktor działu nauka „Tygodnika Powszechnego”.

Dawkinsa metamorfozy

W 1995 r. miliarder Charles Simonyi – informatyk, przez lata związany z Microsoftem – ufundował na uniwersytecie w Oxfordzie katedrę popularyzacji nauki (Simonyi Professorship for the Public Understanding of Science). Zaplanował ją specjalnie dla jednego człowieka – Richarda Dawkinsa.

Nie wiem, czy stanowisko profesora popularyzacji nauki funkcjonuje jeszcze na jakimkolwiek innym uniwersytecie, ale jeśli nie, to dobrze się stało, że piastował je właśnie Dawkins. Czytelnicy na całym świecie – m.in. dzięki takim popularnonaukowym perełkom, jak Samolubny gen, Fenotyp rozszerzony, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa, Rzeka genów, Ślepy Zegarmistrz – mogli przekonać się o jego niezwykłym talencie: umiejętności wyjaśniania skomplikowanych zagadnień biologii ewolucyjnej (dziedziny, która nie może obejść się bez równań matematycznych) wyjątkowo prostymi metaforami i opisywania złożonych zachowań zwierząt piękną, literacką prozą.

Dawkins jest tak wybornym popularyzatorem, że czytając jego książki, można było zapomnieć, że ma się do czynienia nie z zawodowym pisarzem, ale przede wszystkim powszechnie cenionym uczonym: eksperymentującym zoologiem i biologiem teoretycznym. Na szczęście sam postanowił o tym przypomnieć: z okazji własnych 70. urodzin – a także 35. rocznicy pierwszego wydania Samolubnego genu – zaczął pisać autobiografię. Jej pierwsza część – zdająca relację z połowy życia – ukazała się w Anglii w 2013 r., ostatnio zaś w Polsce pt. Apetyt na cuda. Przepis na uczonego.

Autobiografia Dawkinsa jest opowieścią o wielu osobach, ale jednym człowieku: autor co chwilę wraca do myśli, która zapewne od czasu do czasu nachodzi każdego: jakim cudem obecny ja jestem tym samym człowiekiem co ja leniwy nastolatek czy ja naiwne dziecko? W jego przypadku te refleksje rzeczywiście wydają się uzasadnione. Co nieśmiały, jąkający się nastolatek (wolał mówić nauczycielom, że w teście zdobył 8 punktów, a nie 10, bo jąkał się, mówiąc „ten”) może mieć wspólnego z naukowcem celebrytą, na którego wykłady przychodzą tysiące słuchaczy? Albo jak na współczesną twarz ruchów racjonalistycznych i antyreligijnych mógł wyrosnąć cztero- czy pięciolatek, który wierzył, że…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak postępuje moralność