W rozmowach przyznaje się do braku śmiałości (np. wobec Tischnera) lub niezdecydowania. Jego charakter rzutuje na ton książki: zamiast pouczania i nadmiernej pewności spotykamy w niej pytania lub zdziwienie, zamiast efekciarstwa – myśli proste i uczciwe. Nie ma tu upiększeń i zafałszowań. Jest za to sporo zdrowego rozsądku: „nie należy (…), zniechęciwszy się postmodernizmem, uciekać się bezkrytycznie do tradycyjnych doktryn, takich jak tomizm”. I właśnie dlatego to mądra książka. Tematów jest tu wiele, ale bezsprzecznie najbardziej zajmuje Tarnowskiego pragnienie metafizyczne – takie, o którym Freud zupełnie zapomniał. Choć pojęcie to trudno zdefiniować, jego sens kryje się w pragnieniu „życia całkowicie innego”, „przekroczenia śmierci” i „wspólnoty miłości w dobru i pięknie”, zespolenia z Bogiem….
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.