Subskrybuj
Redaktor czasopisma „The New Yorker” od 2012 r., autor artykułów z zakresu filozofii, nauki i nowych technologii. W ostatnich latach zajmuje się tematyką parentingową, przeprowadził rozmowy o rodzicielstwie m.in. z pisarzem Karlem O. Knausgardem

Nie urodzić się wcale

Antynatalistyczny filozof David Benatar przekonuje, że byłoby lepiej, gdyby już nikt nigdy nie miał dzieci.

David Benatar może być najbardziej pesymistycznym filozofem świata. Jako antynatalista wierzy, iż życie jest tak złe, tak bolesne, że przez wzgląd na współczucie ludzkość powinna zaprzestać prokreacji. „Podczas gdy dobrzy ludzie zadają sobie wiele trudu, by oszczędzić cierpienia swoim dzieciom, nieliczni zdają się zauważać, że jedynym prawdziwie niezawodnym sposobem zapobiegnięcia mu jest niesprowadzanie dzieci na świat w ogóle”, jak pisze w wydanej w 2006 r. książce Better Never to Have Been. The Harm of Coming Into Existence (Lepiej byłoby nie musieć żyć. Ból wywołany powołaniem do istnienia). Z punktu widzenia Benatara rozmnażanie się jest ze swej istoty okrutne i nieodpowiedzialne – nie tylko dlatego, że każdemu może przypaść w udziale okrutny los, lecz przede wszystkim z tej przyczyny, że „przesiąknięte złem” jest życie samo w sobie. Mając wzgląd na to, Benatar sądzi, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby całkowicie zniknęło życie, wraz z wszelkim odczuwaniem.

Jak na pracę akademicką, Better Never to Have Been spotkało się z zadziwiająco szerokim odbiorem. Ocena książki na portalu GoodReads wynosi 3,9 gwiazdki na 5 możliwych, a jeden z recenzentów nazywa ją „obowiązkową lekturą dla każdego, kto sądzi, że prokreacja jest usprawiedliwiona”. Parę lat temu Nic Pizzolatto, scenarzysta serialu Detektyw (True Detective), przeczytał pracę Benatara i uczynił Rusta Cohle’a, postać graną przez Matthew McConaugheya, nihilistycznym antynatalistą. (Jak mówi Cohle, „Myślę, że ludzka świadomość jest tragiczną pomyłką ewolucji”). Gdy Pizzolatto wspomniał mediom o książce, Benatar, który postrzega swoje poglądy jako rozważniejsze i bardziej ludzkie od tych prezentowanych przez Cohle’a, musiał wyjść spoza strefy samotniczego komfortu, by objaśnić w wywiadach własne stanowisko. W 2017 r. opublikował pracę The Human Predicament. A Candid Guide to Life’s Biggest Questions (Kłopotliwe położenie człowieka. Szczery przewodnik po najważniejszych pytaniach życia), stanowiącą udoskonalenie, rozwinięcie i kontekstualizację jego antynatalistycznego myślenia. Rozpoczyna ją mottem z Czterech kwartetów T.S. Eliota – „Ludzkość nie może znieść zbyt wielkiej dawki rzeczywistości” – i obiecuje dalej dostarczyć „ponurych” odpowiedzi na pytania, takie jak „Czy nasze życie ma sens?” bądź „Czy byłoby lepiej, gdybyśmy mogli żyć wiecznie?”.

Benatar urodził się w RPA w 1966 r. Jest kierownikiem Wydziału Filozoficznego na uniwersytecie w Cape Town, gdzie również kieruje uniwersyteckim Centrum Bioetyki, stworzonym przez jego ojca Solomona Benatara, eksperta w dziedzinie światowego zdrowia. (Benatar zadedykował Better Never…: „moim rodzicom, nawet jeśli sprowadzili mnie na ten świat”). Poza nagimi faktami niewiele informacji o Davidzie Benatarze jest dostępnych w sieci. Nie znajdzie się o nim nic w Internecie; filmy na YouTube, będące nagraniami wideo jego wykładów, zawierają tylko pokaz slajdów. Jeden z tych filmów, zatytułowany What Does David Benatar Look Like? (Jak wygląda David Benatar?), stale powiększa nieostre zdjęcie, wykonane z drugiego końca sali wykładowej, aż do momentu pojawienia się strzałki opatrzonej napisem „David Benatar”, wskazującej na abstrakcyjną, rozpikselowaną głowę mężczyzny w baseballowej czapce.

Po lekturze The Human Predicament napisałem do Benatara z prośbą o spotkanie. Chętnie na nie przystał, potem jednak, po lekturze paru moich poprzednich artykułów, przesłał kolejną wiadomość. „Jak widzę, poza pytaniami o pracę dąży Pan w wywiadach do psychologicznego sportretowania osoby, z którą przeprowadza wywiad”. Po czym pisał dalej: „Musi Pan wiedzieć, że jestem osobą bardzo ceniącą prywatność, która byłaby przerażona, gdyby napisano o niej tak szczegółowo, jak to widziałem w pozostałych wywiadach. Odmówiłbym więc odpowiedzi na pytania, które uznałbym za zbyt osobiste. (Podobnie niekomfortowo czułbym się z użyciem mojego zdjęcia). Rozumiem w pełni, jeśli nie chciałby Pan rozmawiać ze mną pod tymi warunkami. Jeśli jednak nadal ma Pan ochotę przeprowadzić wywiad, który szanowałby ten aspekt mojej osobowości, będę zachwycony”.

Bez wątpienia Benatar z natury ceni sobie prywatność. Ale ta anonimowość jest celowa: powstrzymuje czytelników przed psychologizowaniem dotyczącym jego prac, tłumaczeniem wyrażonych tam poglądów depresją, traumą czy jakąś stroną osobowości autora.

Benatar pragnie, by konfrontować się bezpośrednio z wysuwanymi przez niego argumentami. „Czasem ludzie pytają, czy mam dzieci”, powiedział mi później. (Mówi spokojnie, stałym rytmem, z południowoafrykańskim akcentem). „Odpowiedziałem, że nie widzę związku. Jeśli mam dzieci, jestem hipokrytą – ale to nie powoduje, że moje argumenty przestaną być słuszne”. Gdy wyznał mi, że posiadał antynatalistyczne poglądy we „wczesnej młodości”, spytałem o to, jak wczesnej. „Jako dziecko”, stwierdził po chwili. Uśmiechnął się, wyraźnie czując się niekomfortowo. To był dokładnie ten typ osobistych pytań, na które wolał nie odpowiadać.Spotkałem się z Benatarem przy World Trade Center, gdzie „The New Yorker” ma swoje biura. Jest drobny i szczupły, o delikatnej twarzy, ubrany starannie, w spodniach i lawendowym swetrze; rozpoznałem go po baseballowej czapce. Na 64. piętrze budynku zapadliśmy się w miękkie fotele, ustawione niedaleko okien z panoramą na Manhattan: rzeka Hudson po lewej, East River po prawej, na środku oddalone drapacze chmur. Przedstawiciele nauk społecznych często proszą ludzi o oszacowanie ich poziomu szczęścia. W typowym badaniu ankietowani muszą ocenić własne życie w skali od 1 („najgorsze dla ciebie możliwe życie”) do 10 („najlepsze dla ciebie możliwe życie”); według World Happiness Report (Światowego Raportu Szczęścia) z 2017 r. średnia ocen przepytanych pomiędzy 2014 a 2016 r. Amerykanów wyniosła 6,99 – mniej niż w przypadku Kanadyjczyków (7,32), a więcej od obywateli Sudanu (4,14). Pytanie w innej ankiecie brzmi: „Biorąc wszystko pod uwagę, powiedział(a)byś, że jesteś: I. Zdecydowanie szczęśliwy/a, II. Raczej szczęśliwy/a, III. Niezbyt szczęśliwy/a, IV. Zdecydowanie nieszczęśliwy/a?”. W ostatnich latach w krajach takich jak Indie, Rosja czy Zimbabwe dokonywano coraz pozytywniejszej oceny. W 1998 r. 93% Amerykanów uznało siebie za zdecydowanie lub raczej szczęśliwych. Do 2014 r., już po kryzysie gospodarczym, liczba ta spadła, ale tylko nieznacznie, do 91%. Krótko mówiąc, ludzie uważają, że życie jest dobre. Benatar sądzi, że są w błędzie. „Jakość życia człowieka, w przeciwieństwie do tego, co wielu myśli, jest w istocie zatrważająca” – pisze w The Human Predicament. Podaje stale powiększającą się listę nieszczęść, stworzoną, by udowodnić, że nawet życie szczęśliwych ludzi jest gorsze, niż sądzą. Jesteśmy prawie zawsze głodni lub spragnieni, twierdzi; jeśli nie jesteśmy, musimy iść do łazienki. Często doświadczamy „termicznego dyskomfortu” – jest nam za ciepło lub za zimno – albo jesteśmy zmęczeni i nie możemy zasnąć. Stale coś nas swędzi, cierpimy na alergie, przeziębienia, bóle menstruacyjne i uderzenia gorąca. Życie to proces „frustracji i irytacji” – czekania w korkach i kolejkach, papierkowej roboty. Zmuszeni do pracy, postrzegamy ją często jako wyczerpującą; nawet „ci, których cieszy praca, mogą posiadać zawodowe cele, które nie zostaną osiągnięte”. Wiele samotnych osób pozostaje singlami, podczas gdy pary w małżeństwie kłócą się i rozchodzą. „Ludzie chcą być młodsi, tak się czuć i wyglądać, a mimo to starzeją się nieubłaganie”: „Żywią wielkie nadzieje w związku z dzieckiem, które okazują się płonne, gdy np. potomek okazuje się w ten czy inny sposób rozczarowaniem. Gdy cierpią nasi bliscy, my cierpimy na sam ich widok. Gdy umierają, czujemy się osamotnieni”. Odruchową odpowiedzią na podobne stwierdzenia jest pytanie – skoro życie jest tak złe, dlaczego się nie zabijesz? Benatar oferuje długi na 43 strony rozdział, w którym dowodzi, że śmierć tylko pogarsza sytuację. „Życie jest złe, ale taka też jest śmierć” – wnioskuje. – „Oczywiście życie nie jest złe w każdym aspekcie. Również i śmierć nie jest zawsze zła. Niemniej, i życie, i śmierć są okropne w kluczowych względach. Wspólnie tworzą egzystencjalne imadło – nieszczęsny uścisk, który narzuca nam to trudne położenie”. Jak argumentuje, lepiej w ogóle nie stawiać siebie w takiej sytuacji. Ludzie pytają czasem siebie, czy życie jest warte przeżycia. Benatar sądzi, że słuszniej byłoby postawić pomocnicze pytania: Czy warto kontynuować życie? (Tak, ponieważ śmierć jest zła). Czy warto rozpoczynać życie? (Nie). Benatarowi daleko do bycia jedynym…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jedzenie przyszłości